Zależna w podróży – blog podróżniczy z sensem

Drezno i pierwszy wyjazd bez dziecka! Jak na piechotę zwiedzić stolicę świątecznych jarmarków

Pierwszy wyjazd bez dziecka

Moja córka ma już dwa lata!
Tak postanowiłam zacząć dzisiejszy tekst. Kora w listopadzie skończyła 2 latka i oficjalnie wyszła z okresu niemowlęcego. Tym samym ja powoli żegnam się z karmieniem piersią. Obiecałam sobie, że za zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia będę karmiła Korę 2 lata i oto mogę powiedzieć: udało się!

Jestem wielką zwolenniczką karmienia piersią i z powodów zdrowotnych, jak i ze względu na więź, jaka wykształca się pomiędzy matką i dzieckiem. Ale nie ukrywajmy – są minusy. Jednym z nich jest obowiązek codziennego bycia przy córce, bez możliwości wzięcia sobie wolnego.

Dlatego jedną z rzeczy, które chciałam zrobić w grudniu, była wycieczka solo na dwa dni! Bez dziecka, bez partnera – z samą sobą. Tak jak jeździłam, jak byłam singielką i co – z pełnym przekonaniem mówię – uwielbiałam i jak się okazuje nadal uwielbiam.

Czy warto jechać do Drezna?

Wybrałam oddalone o 300 km Drezno! Jedno z najchętniej odwiedzanych przez Polaków miast w grudniu.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, ale kto jeszcze nie wie, niech natychmiast się dowie! Drezno to stolica świątecznych jarmarków! To stąd pochodzą najstarsze, a w mieście jednocześnie odbywa się kilkanaście z nich. Zresztą na blogu znajdziecie o tym osobny artykuł.

Ale ten tekst nie ma być o jarmarkach (choć oczywiście przez nie przechodziłam). Chcę wam dzisiaj opowiedzieć o innych atrakcjach Drezna. Bo stolica Saksonii warta jest odwiedzin nie tylko w grudniu. To wspaniałe miasto ma dziesiątki rewelacyjnych atrakcji tak tych tradycyjnych – pałaców, kościołów i muzeów – jak i „hipsterskich” – nietypowych podwórek, street artu, knajp z pomysłem na siebie.

Zapraszam was do historii o tym co zobaczyć w Dreźnie przy okazji jarmarku. Mieście z którym łączy nas tak historia, jak i specyficzna dla środkowej Europy atmosfera. Sama po przyjeździe do miasta zostawiłam samochód na parkingu i przez dwa dni spacerowałam, robiąc 50 000 kroków. Prześledźcie ze mną trasę mojego spaceru, bo jest co podziwiać!

Jakie buty zabrać na zwiedzanie zimą?

Nie muszę wam chyba mówić, że jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez miejskich turystów jest branie ze sobą szykownego, ale niekoniecznie wygodnego obuwia. Miasto to nie góry! Chcemy dobrze wyglądać, a to niestety niekoniecznie idzie w parze z wygodą. W zimowych kozakach na obcasie można się nieźle załatwić i skończy się na tym, że zamiast chodzić po parku, utkniemy tam w kawiarni po kryjomu masując stopy.

Ja na wyjazd dostałam nowość firmy Merrell, z którą współpracuję właściwie od początku istnienia bloga. Haven Bluff to buty, które mają służyć nam głównie w mieście w warunkach jesienno-
zimowych. Posiadają wodoodporną membranę i izolację M-Select TM WARM, która chroni przed zimnem. To drugie jest dla mnie szczególnie ważne, bo pewnego nieszczęsnego dnia na nartach moje stopy straciły jakąkolwiek zdolność samoogrzewania się, przez co zimą niejednokrotnie występowałam w potrójnych skarpetach.
No i oczywiście – mają być wygodne i gotowe na wielokilometrowe urban-trekkingi. No to w drogę do Drezna!

Dresden Centrum Galerie: Zaczynamy… w galerii handlowej

Chyba jeszcze nigdy nie zaczęłam artykułu od opisu centrum handlowego. Ale w przypadku Drezna, w którym główny dworzec kolejowy Dresden Hauptbahnhof graniczy z dzielnicą handlową, a do tego w galerii jest fajny i nie tak drogi całodobowy parking, wydaje mi się to wskazane. Wszak większość z nas właśnie tutaj zacznie swoje zwiedzanie, a i jest to świetny pretekst do przypomnienia historii miasta.

Dlaczego kilkanaście olbrzymich i nowoczesnych budynków, w których mieszczą się galerie handlowe i wielkie sklepy są tak blisko serca miasta? Odpowiedź jest prosta – bo miasto przestało istnieć.

Po nieszczęsnej II Wojnie Światowej, w której mieszkańcy Drezna negatywnie wsławili się wyjątkowo skutecznym usunięciem obywateli o pochodzeniu żydowskim z miasta (z 5000 osób zostało 41), Drezno w 1945 zostało zbombardowane przez brytyjsko-amerykańskie lotnictwo. Zginęło prawie 25 tysięcy mieszkańców(!), a 75 tysięcy budynków zostało totalnie zniszczonych, w tym całe stare miasto.

W Warszawie po wojnie została rozpoczęta wielka akcja odbudowywania starówki. W Dreźnie przeciwnie – pozostałości pałaców były rozbierane i w 1946 roku z dawnego starego miasta nie zostało nic. W kolejnych dziesięcioleciach rekonstruowano przede wszystkim pojedyncze budynki i Drezno do dziś pozostaje wielkim placem budowy, a jego zabytkowe stare miasto jest bardzo małe i w całości oddane turystyce.


Od południa graniczy z nim nowe centrum – nieciekawa główna Prager Strasse z galeriami handlowymi po lewej i prawej stronie. Idąc na północ nią dochodzimy do rynku, czyli Altmarkt.

Książki o Dreźnie i Saksonii

Jeśli tak jak ja uwielbiasz czytać o odwiedzanych miejscach, to podrzucę Ci kilka książkowych pozycji. Będzie mi miło, jeśli kupisz je przez linki z bloga. Dzięki temu dostanę małą prowizję, co pomoże mi utrzymać to miejsce.

  • K. Vonnegut – Rzeźnia numer pięć; chyba najsłynniejsza pozycja inspirowana bombardowaniem Drezna. Dziś klasyka literatury amerykańskiej. Ciągle jednak BARDZO atrakcyjna
  • K.-M. Gauss – Umierający Europejczycy; opowieść o umierających europejskich mniejszościach. Jest część o Łużyczanach, którzy zamieszkują Saksonię. Szukajcie w bibliotekach
  • i oczywiście przewodnik po Dreźnie i Saksonii. Polecam wydawnictwa Bezdroże

Altmarkt Drezna i okolice – tu odbywa się największy jarmark bożonarodzeniowy

Altmarkt to miejsce, gdzie odbywa się największy drezdeński jarmark – Striezelmarkt.


Niestety stary rynek także nie przypomina zabytkowego centrum miasta. Od zachodu graniczy z kolejną galerią handlową, a na północy znajduje się modernistyczny pałac kultury – Kulturpalast. Budynek z 1969 roku, który z pewnością docenią wielbiciele architektury. Weszłam do środka, by zobaczyć jarmark z góry i przy okazji miałam okazję podziwiać wewnątrz znakomity mural i finezyjne drzwi wejściowe.

Zamek w Dreźnie i „Orszak królewski”

Kontynuując spacer na północ wreszcie żegnamy dwudziestowieczne koszmarki i wchodzimy w zrekonstruowane stare miasto. Ulicą Schlossstrasse dochodzę do renesansowego Residenzschloss czyli po prostu zamku królewskiego i rezydencji rodziny Wettynów.

Kim byli Wettynowie? Kto nie przespał historii, to wie – nasi królowie! Czy dobrzy czy niedobrzy – z tym historia się rozprawia, ale nie ulega wątpliwościom, że elektorzy Saksonii August II Mocny (tu znany jako Frydery August I) i August III (Fryderyk August II) połączyli Polskę i Saksonię przez unię personalną.
Choć władcy ci w Polsce nie cieszą się uznaniem, inaczej wygląda to w Dreźnie. Tu Fryderyk August I jest wywyższany, jako mecenas sztuki i architektury. To za jego panowaniem Drezno wypiękniało, a artyści cieszyli się płynącymi z zamku przelewami.

Dziś zamek udostępniany jest do zwiedzania, ale nawet jeśli nie planujecie odwiedzać królewskich pokojów, wejdźcie na pięknie przeszklony dziedziniec, a także odwiedźcie świetnie zaopatrzoną księgarnię, w której można nabyć dziesiątki pozycji o Dreźnie i jego władcach.

Atrakcje Drezna: Orszak królewski

Zamek w Dreźnie najbardziej znany jest z tego co znajduje się na jego zewnętrznej północnej ścianie. To „Fürstenzug” czyli „Orszak królewski”. To wspaniałe malowidło Wilhelma Walthera, które zostało przeniesione 25 tysięcy porcelanowych kafelków z pobliskiej Miśni przedstawia 94 osoby związane z dworem Wettynów. Robi znakomite wrażenie i jest prawdopodobnie najbardziej znanym dziełem sztuki w Dreźnie.

Największe atrakcje Drezna: Pałac Zwinger

XVII i XVIII wiek to czas powstawania bogatych pałaców. Wtedy powstał słynny Wersal (o którym będę pisać już za kilka dni), który stał się europejskim ideałem. Fryderyk August I zapragnął stworzyć coś podobnego w Dreźnie.


Władca budował pałac z nadzieją, że zostanie on przyszłą rezydencją cesarską (miał nadzieję przejąć tę funkcję). I choć Zwinger nie jest bardzo duży, to jego architektura jest pełna splendoru. Te przepyszne budynki przypominają finezyjne ciasta pełne amorków, herbów (jest również herb Polski) czy typowych dla rokoka zawijasów.

Dziś wewnątrz pałacu znajduje się galeria sztuki – Galeria Obrazów Starych Mistrzów (Gemäldegalerie Alte Meister), która jest jedną z najlepszych galerii sztuki na świecie. W Europie spokojnie można ją zaliczyć do pierwszej piątki. Zobaczycie tu Rembrandta, Verneera, Velazqueza, Durera czy Tycjana. Jest to zdecydowanie najczęściej odwiedzane muzeum w Dreźnie, ale jak zobaczycie w tym artykule – niejedyne jakie polecam.

Zwiedzanie okolic pałacu Zwinger: Semperoper i Katedra Świętej Trójcy

Trudno stać przed pałacem Zwinger i nie zwrócić uwagi na dwa kolejne niezwykłe budynki.
Semperoper Dresden, czyli Opera Sempera w Dreźnie powstała w XIX wieku, lecz swoją architekturą nawiązuje do renesansowych rotund.

Architekt – Gottfried Semper – uznawany jest za ojca nowoczesnych teatrów, a opera w Dreźnie stała się jednym ze wzorów idealnej opery. Przed budynkiem stoi pomnik króla Jana Wettyna.
Z kolei po drugiej stronie placu widzimy wspaniałą barokową Katedrę Świętej Trójcy (Katholische Hofkirche), której wieża przetrwała wojenne bombardowanie.

Ja jednak już nie mogę się doczekać, aż Mostem Augusta przejdę przez Łabę do Outer Neustadt – najciekawszej części Drezna.

Co na to Kora? (2 lata)

W artykułach o miejscach, które odwiedzam z córką piszę, jak podobało jej się na wycieczce. Wszystkie znajdziecie tutaj. Tym razem pytanie brzmi: jak podobał jej się pierwszy dwudniowy wyjazd mamy?

Wygląda na to, że za bardzo się nim nie przejęła. Zostając w Lesznie z tatą, dziadkami i pod opieką ulubionych opiekunek w żłobku, miała dobry humor i bawiła się jak zwykle. Jedynym problemem było usypianie, gdy pytała o mamę. Po powrocie wtuliła się we mnie, ale szybko wróciła do zabawy.
Jednak ja chętnie do Drezna wrócę właśnie z nią. W mieście znajduję znakomite nie-place zabaw (place zabaw w których postawiono na naturę, a nie na plastikowe zjeżdżalnie), mini zoo, kawiarnie dziecięce i naprawdę fajne sklepy z drewnianymi edukacyjnymi zabawkami. Po mieście z kolei chodziło mnóstwo dzieci w zimowych kombinezonach, a na ulicy co chwilę mijali mnie rodzice z nosidłami. Wygląda na to, że to co w Polsce nazywamy hipsterskim rodzicielstwem, w Dreźnie jest po prostu rodzicielstwem.

Zwiedzanie Outer Neustadt – alternatywne Drezno

Outer Neustadt to jedna z moich ulubionych dzielnic nie tylko w Niemczech, ale w ogóle – w Europie. Pierwszy raz trafiłam tu 10 lat temu na imprezę. Wtedy w okolicy było kilkanaście knajp, a i tak wszyscy przyjeżdżali, by spędzić tutaj piątkowe i sobotnie wieczory. Dziś w okolicy jest 350 barów, restauracji i hosteli, w tym 150 samych pubów.

Znajdziecie tu mnóstwo fajnego street artu, niezależne sklepy z lokalnym rzemiosłem, księgarnie, najlepsze kawiarnie, w których zjecie brunch (wegański, bezglutenowy – jaki sobie wymarzycie). Ja sama wieczorem zawędrowałam do kina, w którym jednocześnie był pub i z kieliszkiem w ręce oglądałam jeden z najlepszych filmów roku.

Pub z kinem w Dreźnie

Z najciekawszych miejsc, które warto wyróżnić postanowiłam powiedzieć wam o dwóch.
Pomiędzy dwoma głównymi ulicami Görlitzer Strasse i Alaunstrasse, na których najwięcej się dzieje znajduje się Kunsthof Passage. Magiczne podwórka, z których każdy ma na siebie inny i jest inaczej ozdobiony. Znajdziemy tu tradycyjne murale, ale również deszczową orkiestrę (podobna jest na Śródce w Poznaniu).

 

Drugą ciekawostką jest ASP Panama. Jest to… mini zoo w samym środku miejskich zabudowań. Właściwie dwa kroki od Alaunstrasse jest to niepozorne podwórko, w którym zobaczymy kury, koniki, kozy. Dla tych którzy się nie spodziewają, jest to wielka niespodzianka.


Na północy dzielnicy, po przejściu przez park i właściwie na granicy lasu(!), znajduje się duże Muzeum Wojskowo-Historyczne Bundeswehry (Militärhistorisches Museum der Bundeswehr), którego bryła jest znakomitym połączeniem tradycyjnej architektury z nowoczesnością. Ja już nie miałam czasu, by zajrzeć do środka, ale kogo bym nie pytała, ten poleca.

Spędziłam na Outer Neustadt dobę i już teraz mam tu swoje ulubione miejsca, których listę wam zaraz podam. Tymczasem czas spacerem wracać na Altstadt. W końcu duża część Drezna jest ciągle przed nami.

Polecane adresy w Outer Neustadt

nocleg: Hostel Lollis Homestay przypomniał mi, dlaczego kocham hostele. Wspaniała rodzinna atmosfera, znakomita dawka turystycznej wiedzy od chłopaka w recepcji i mnóstwo fajnych osób. Wszystko w przystępnych cenach na najlepszej ulicy Naustadtu. Bardzo polecam.
śniadanie: Elbsalon uraczył mnie pysznymi grzankami z jajkiem po wiedeńsku. Bardzo fajne hipsterskie wnętrze i mnóstwo miejsca. Dużo osób z laptopami i bardzo dobrze ich rozumiem – też bym tu pracowała.kawa: szczycąca się najlepszą kawą w mieście kawiarnia Oswaldz mnie w żaden sposób nie zawiodła. Co więcej to jedno z niewielu miejsc w dzielnicy, gdzie bez problemu można płacić kartą. (ech te Niemcy)kino i wino: jak wspomniałam wieczorem wybrałam się na niemiecki film „Błąd systemu” (widzieliście? Zobaczcie! Daję 10/10), który w kameralnym kinie Thalia wyświetlany był z z angielskimi napisami. Bilet kosztował 5 euro, więc taniej niż często w Polsce. Atmosfera małego kina-pubu rewelacyjna!zakupy: właściwie cała dzielnica pełna jest Second Handów i małych niezależnych sklepów z oryginalną odzieżą. Na mnie zrobił wrażenie art+form. Mieszcząca się w dworku galeria z dziełami lokalnych rzemieślników. Świetne miejsce na zakup pamiątki! Sklep mieści się obok kawiarni Oswaldz, więc mamy dwa w jednym.

 

Powrót na Altstadt – złoty pomnik i widok Canaletta

Następnego dnia po genialnym śniadaniu, a potem jeszcze lepszej kawie wybrałam się w powrotny spacer na Altstadt. Po drodze minęłam dwa ważne miejsca.

Pierwszy to złoty pomnik Augusta II.

Druga to miejsce, z którego Canaletto malował słynny obraz z panoramą miasta. Stojąc na brzegu Łaby widzimy dokładnie to, co na słynnym malowidle.

 

Tarasy Bruhla i Galeria nowych mistrzów

Kończy się mój pobyt w Dreźnie. Zrobiłam już ponad 30 km na piechotę i zastanawiam się, jak spędzić ostatnie kilka godzin. Tak naprawdę jest wiele do zrobienia. Mogę się przejść brzegiem Łaby, by obserwować piękne pałace. Mogę iść do Großer Garten, gdzie znajduje się darmowy ogród botaniczny, a obok świetne Muzeum Higieny (w obu byłam już w przeszłości). Mogłabym wybrać się do Blasewitz – dzielnicy pełnej willi i eleganckich restauracji, lub wyjechać za miasto do pałacu w Pillnitz.


Każda z tych opcji mnie kusi i być może już wiosną wrócę do Drezna, by je uskutecznić. Tym razem zdecydowałam się na spacer po Tarasach Bruhla, nazywanych najbardziej spektakularną promenadą Drezna. Faktycznie, to właśnie z nich widać najpiękniejsze budynki w mieście. Tu też znajduje się Albertinum – dawniej zbrojownia, dziś Muzeum Nowych Mistrzów.

Ja wiem, że jeśli jesteście w Dreźnie pierwszy raz w życiu, to pójdziecie do Zwingera. Jednak jeśli to wasz drugi raz, albo jeśli bardzo lubicie sztukę, to wybierzcie się też tutaj. A nawet jeśli nie, to wejdźcie chociaż na chwilę do darmowej części by zobaczyć rewelacyjny nowoczesny hall pełen rzeźb i artystycznych puf do siedzenia.

Znajdziecie tu kilka rozwiązań, które sprawiają, że tradycyjne muzeum z impetem wchodzi w XXI wiek i krzyczy „Patrzcie! My też umiemy w milenialsów!”. Zresztą liczba młodzieży, jaką tam spotkałam, mówi sama za siebie.

W samym muzeum znajdziecie słynnych impresjonistów (Degasa, Moneta, Gaugina), wiele obrazów najsłynniejszego niemieckiego malarza Caspara Davida Friedricha i bardzo dużo niemieckich ekspresjonistów. Naprawdę świetne miejsce!

Wracając do samochodu mijam jeszcze ultranowoczesną Nową Synagogę (koniecznie do niej podejdźcie, by zobaczyć, jak czasem wyglądają synagogi!) i najsłynniejszy drezdeński kościół – Kościół Marii Panny (Frauenkirche) – drugi największy na świecie budynek z piaskowca. Niemal przez cały okres komunizmu ruiny zbombardowanego kościoła pełniły funkcję pomnika wojennego. Dziś odbudowany jest popularnym miejscem koncertów muzyki klasycznej.

 

Ile dni spędzić w Dreźnie?

Wracam do domu z wyraźnym poczuciem niedosytu. Przyjechałam do Drezna, by zrobić sobie solo zwiedzanie. Celowo wybrałam niewielkie miasto, by starczyły mi 2 dni. Ale jak teraz myślę, to Drezno jest miastem na co najmniej 4 dni, a następne można spędzić w jego okolicy – w Miśni, w słynnej Saskiej Szwajcarii, w Budziszynie, który znamy z historii Polski, a który dzisiaj jest urokliwym średniowiecznym miasteczkiem i oczywiście w rewelacyjnym Goerlitz, o którym już na blogu pisałam. Dlatego jak najszybciej spakujcie swoje buty, portfel i aparat i przyjeżdżajcie do Drezna! A jeśli mam wam dać jedną jedyną radę, to brzmi ona: Nie zapominajcie o Outer Neustadt!

Artykuł napisany we współpracy z firmą obuwniczą Merrell, którzy towarzyszą mi w czasie większości wyjazdów. Łapcie ich wygodne miejskie buty Haven Bluff i w drogę na zimowy city break! Póki są jarmarki!

Exit mobile version