Zależna w podróży – blog podróżniczy z sensem

Najlepsze książki o Włoszech, które czytałam przez 7 lat fascynacji krajem

Książki o Włoszech: czy w Polsce mamy wybór?

Mam takie hobby.
Za każdym razem jak jadę do jakiegoś kraju, lub planuję do niego podróż, uzupełniam swoją biblioteczkę książkami, które o nim opowiadają. Czasem to jest łatwe – o Izraelu mamy w Polsce naprawdę dużo świetnych reportaży. A czasem muszę się nieźle naszukać – o Omanie nie było prawie niczego, a jechałam tam jeszcze przed publikacją znakomitej pozycji Agaty Romaniuk.

A Włochy?

Książki o Włoszech to żaden problem! W Internecie znajdziecie listy, na których jest kilkadziesiąt, a nawet ponad sto pozycji. A zapewniam was, że nie są to listy kompletne – często nieuzupełniane o nowości, albo po prostu autorzy coś przegapili.
Mamy więc wspomnienia, relacje z podróży, reportaże, powieści obyczajowe, książki o włoskiej kuchni, wspaniałe eseje o sztuce, listy z podróży i całą masę przetłumaczonej na język polski włoskiej literatury pięknej.

Spokojnie mogę powiedzieć, że wcale nie musimy szukać frazy „książki o Włoszech”. Jeżdżąc na Sycylię możemy się skupić na książkach o Sycylii (jest o nich na blogu osobny tekst), do Neapolu o Neapolu, a do Apulii o Apulii. Problem miałam tylko ze znalezieniem pozycji o Południowym Tyrolu i Sardynii, ale być może podpowiecie mi w komentarzach.

Ale niestety. To że coś jest na liście książek o Włoszech, wcale nie oznacza, że jest dobrą pozycją. Na fali popularności książki „Pod słońcem Toskanii” (która jest bardzo przyjemna) pojawiło się mnóstwo naśladowców, których już nie da się czytać. Owszem znajdziecie tam jakiś przepis kulinarny i owszem, główny bohater pojedzie na zakupy na lokalny targ, ale powiedzmy sobie szczerze… Do dobrej literatury jeszcze im daleko.

Być może wiecie, że prowadzę autorską księgarnię internetową Duży pokój. Możecie tam kupić książki o Włoszech – ale właśnie – nie każdą. Już na początku prowadzenia sklepu obiecałam sobie, że będę tam sprzedawać tylko DOBRE pozycje. Takie, które sama przeczytałam i cenię, lub które przeczytały osoby, którym gustom literackim ufam. W rezultacie mamy butikową księgarnię, w której nie znajdziecie smaczków. Tam są tylko smaczki i trudno je ominąć.

W tych smutnych czasach epidemii, gdy na wyjazd do Włoch znowu musimy poczekać, przygotowałam dla was najlepsze z najlepszych. Czyli 10 wybitnych książek o Włoszech, które możecie przeczytać jeszcze w tym tygodniu. 

UWAGA: na hasło NAJLEPSZE w księgarni Duży Pokój w tym tygodniu macie rabat 10% na książki. Zapraszam!

Książki o Włoszech. Najlepsze z najlepszych! Mój subiektywny wybór.

1. Peter Robb – Sycylijski mrok, Wyd. Czarne

Nie tylko jest to jeden z najlepszych reportaży, jakie czytałam o Włoszech, ale też jeden z najlepszych reportaży w ogóle. Autor – Peter Robb – z perspektywy niewyróżniającego się turysty, podziwiając Palermo i okolicę, opowiada o najnowszej historii sycylijskiej mafii. Przy czym nie opowiada jej ani łopatologicznie, ani romantycznie – Tu mafiozo morduje na ulicy i sprzedaje dragi, a nie ukrywa się w górskich jaskiniach, nocą wracając do łoża ukochanej.

Co najbardziej lubię w tej pozycji, to jej przeplatanie reportażu o przestępcach z sycylijskim klimatem: zgiełkiem i zapachami tutejszych targowisk.

To jedyna książka Robba wydana w Polsce i bardzo żałuję, bo jest on autorem również pozycji o Neapolu czy o Carravagiu. Chyba będę się musiała przemóc i sięgnąć do oryginału.

 

2. Dariusz Czaja – Gdzieś dalej, gdzie indziej, Wyd. Czarne

Dariusz Czaja pisze jedną z niewielu książek o Apulii dostępnych w języku polskim. Robi to w stylu tradycyjnych erudycyjnych podróży po Włoszech. Nie ukrywa tego zresztą – jego trasa odbywa się po śladach Muratowa – autora najsłynniejszych książek podróżniczych po włoskiej sztuce (w Polsce miały dwa wydania – obecnie znowu niedostępne).

Książka Czai to zbiór esejów, w których autor jawi się jako literaturoznawca i wielbiciel sztuk plastycznych. Jest to świetna pozycja do przeczytania przed waszą własną podróżą do Apulii. Dzięki niej dodacie do planu podróży kilka pozycji, a na miejscu staniecie się przewodnikami dla całej ekipy. Esej poświęcony zamkowi Castel del Monte zwala z nóg i w sumie bez jego znajomości bez sensu zaczynać zwiedzanie.

 

3. Simonetta Agnello Hornby – Kropla oliwy. Moje sycylijskie wakacje, Wyd. Czarne

Wracamy na Sycylię, ale prozę wybieramy zupełnie inną. „Kropla oliwy. Moje sycylijskie wakacje” to pozycja, która łączy literaturę wspomnieniową z tą związaną z kulinariami. Czyli można by ją postawić w jednym rzędzie z „Pod słońcem Toskanii” Frances Mayes i całej serii jej naśladowczyń.
A jednak w tym przypadku jest duża różnica. Po pierwsze S.A. Hornby nie przyjechała do Włoch po tym, jak ktoś gdzieś tam jej złamał serce. Ona z Sycylii pochodzi. A podtytuł „Moje sycylijskie wakacje” nawiązuje do jej dzieciństwa, w czasie którego wakacje spędzała w luksusowej wilii pod Agrigento. Tam spędzała dużo czasu w kuchniach prostych ludzi, których obserwowała przy pracy.

Wszystko to pozwala nam spojrzeć na Sycylię sprzed kilkudziesięciu lat, gdy różnice społeczne były dużo wyraźniejsze niż dzisiaj. Ale nie bójcie się. Pomimo tych dodatków i tak dostaniecie cały zestaw przepisów.

 

4. Monika Utnik-Strugała – Mamma mia. Włochy dla dociekliwych, Wyd. Dwie Siostry

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o literaturze dla dzieci. W końcu to właśnie ją czytam ostatnio najczęściej. Więcej – jestem wielką fanką tego, co się dzieje na tym rynku. Tak w Polsce jak i na świecie. Nie wiem czy wiecie, ale książki dla dzieci to absolutne cuda, bardzo często graficzne. Niejedna pozycja zasługuje na zakup, nawet jeśli nie macie dzieci.

Tak jest z „Mamma mia. Włochy dla dociekliwych”. To jedna z 6 książek wydanych w serii „Świat dla dociekliwych”. Pozycje przeznaczone są dla dzieci szkolnych i zawierają kilkadziesiąt rozdziałów, z których każdy przybliża nam jakąś ciekawostkę. Przeczytamy więc o tym, jak została wymyślona czekolada na chlebie, o królowej warzyw, o golasach w kościele czy piosence o słońcu.

Oczywiście jak przystało na literaturę o Włoszech, nawet tu nie zabrakło przepisów.
Wszystkiemu towarzyszą rewelacyjne ilustracje Anny Ładeckiej.

 

5. Alberto Angela – Pompeje. Trzy ostatnie dni, Wyd. Esteri

Co prawda obecnie największą popularnością cieszą się reportaże o Włoszech współczesnych i literatura o włoskiej kuchni, ale nie zapominajmy, że Włochy to też historia! Na przykład niesamowita starożytność, o której jest setki książek.

Na potrzeby tej listy wybrałam jedną, moim zdaniem mega ciekawą. Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Autor – znany włoski historyk – opisuje trzy ostatnie dni z życia Pompejów. Ale robi to… godzina po godzinie z perspektywy zwykłych mieszkańców. Tu piekarz piecze chleb, tu obywatel wraca z burdelu, gdzieś tam ktoś szykuje wieczerzę. Wszystko w taki sposób, że wciąga nas historia głównych bohaterów, o których wiemy tyle, ile przekazała nam lawa Wezuwiusza.

Książka historyczna, którą się czyta jak powieść.
W podobnym klimacie znajdziecie „Jeden dzień w starożytnym Rzymie” tego samego autora.

 

6. Elena Kostioukovitch – Sekrety włoskiej kuchni, wyd. Albatros

Ta pozycja to perła, która powinna stanąć na półce każdego italofila. A przyznam się, że bardzo długo ją olewałam ze względu na bardzo słabą okładkę i niezachęcający kształt książki jako przedmiotu.

Ale w tym roku wyszło w Polsce nowe wydanie i ono – pomimo tego, że treść jest taka sama – jest już tak piękne, że powiedzenie „nie oceniaj książki po okładce” można wsadzić między bajki. Książka „Sekrety włoskiej kuchni”, jaką dzisiaj możecie znaleźć w księgarniach, przypomina Biblię i jeśli chodzi o włoską kuchnię – chyba nią jest.

Rozdziały w książce są tak podzielone, że każdy jest esejem o kuchni innego regionu Włoch. Pomiędzy nimi są przerywniki o jakimś elemencie kultury opisywanego miejsca. Przede wszystkim pozycja pokazuje nam to, co staram się często krzyczeć – nie ma czegoś takiego jak „włoska kuchnia”. Są „włoskie kuchnie”!

Wspaniała rzecz, po którą koniecznie sięgnijcie!

 

7. Mario Puzo – Sycylijczyk, wyd. Albatros

Wracam na Sycylię, bo jak się domyślacie, o niej czytałam najwięcej (a nie jest to ostatnia pozycja na tej liście). Czas na jakąś beletrystykę i… klasykę. Czyli Mario Puzo – wielki twórca „Ojca chrzestnego”.

O ile bardzo lubię i książkę i film, to szczególną słabością darzę inną pozycję – „Sycylijczyka”, czyli nic innego jak sequel opowieści o rodzie Corleone. W przeciwieństwie do pierwszej części, druga dzieje się na sycylijskiej wsi w bardzo mafijnej okolicy (te same regiony co miasto Corleone). Choć jednym z bohaterów jest Michael Corleone, to zdecydowanie nie jego wątek dominuje w powieści. Przede wszystkim obserwujemy perypetie  Salvatore Guiliana. W przeciwieństwie do mafii z „Sycylijskiego mroku” tu już wyraźnie mamy obraz romantycznego mafioza.

Czytałam „Sycylijczyka” będąc na Sycylii i było to wspaniałe doświadczenie. Zwłaszcza jak podróżujecie w okolicach Palermo.

 

8. Miroslav Šašek – Oto jest Wenecja, Wyd. Dwie Siostry

Wspomniałam wyżej, że na polskim rynku znajdziecie kilka fajnych pozycji dla dzieci o Włoszech. Seria książek „Oto jest Wenecja” i „Oto jest Rzym” są wyjątkowe ze względu na grafikę to zasługa Miroslava Šaška, czeskiego ilustratora, który wspomniane książki stworzył już… 50 lat temu.

Ale nie bójcie się – nie trzeba polować na nie w antykwariatach. Wydawnictwo Dwie siostry wydało je kilka lat temu w pięknej nowoczesnej formie. W rankingu zdecydowałam się pokazać „Oto jest Wenecja” ze względu na sposób, w jaki została przedstawiona w książce woda i życie na niej.

Ważną wiadomością może być dla was to, że książki z serii „Oto jest…” mają spójną narrację. Spokojnie możecie je czytać dzieciom od 3 roku życia i brać na wasze rodzinne wyjazdy. Prócz Rzymu i Wenecji ukazały się Monachium, Londyn, Nowy Jork i Paryż.

 

9. Marlena de Blasi – Tamtego roku na Sycylii, wyd. Muza

To już ostatni raz na Sycylii, obiecuję. Chciałam bardzo, by w tym zestawieniu pojawiły się pozycje Marleny de Blasi z zastrzeżeniem… że jest to pisarka bardzo nierówna.

Jej cykl „1000 dni w…” w ogóle mi nie podszedł. Ale i „Tamtego lata na Sycylii” i „Wieczory w Umbrii” są świetne. Na listę wybrałam Sycylię, bo jednak podobała mi się bardziej, ale obie mają klimat.

Marlena de Blasi w dwóch rzeczach jest świetna: w pisaniu o jedzeniu – jego smakach i zapachach, a także o siostrzeństwie – relacjach między kobietami. To dominuje w obu wspomnianych przeze mnie powieściach. Co więcej akcja tej sycylijskiej rozgrywa się na wsi pod Enną (interior Sycylii) na ziemi, gdzie podobno przebywały Demeter i Kora. I kult tych dwóch bogiń w książce jest bardzo widoczny.

 

10. Jarosław Mikołajewski – Terremoto, wyd. Dowody na istnienie

Wreszcie nie mogłam nie dać choć jednej pozycji w rankingu Jarosławowi Mikołajewskiemu – poecie, reportażyście i wielbicielowi włoskiej kultury. Pisarz nie zawsze pisze o Włoszech, a jednak jego ukochany kraj regularnie pojawia się jako temat kolejnych książek.

Dopiero co skończyłam lekturę „Terremoto” czyli reportersko-eseistycznej opowieści o podróży śladami serii trzęsień ziemi w Umbrii w 2016 roku. Autor opowiada o niemal wymarłych miasteczkach, o których kilka lat temu usłyszał cały świat, jednocześnie odkrywając przed nami ich zakorzenioną w kulturze przeszłość. Melancholia bijąca z książki mnie przekonuje. Świetna, piękna i smutna rzecz.

 

Wszystkie wymienione pozycje kupisz w mojej autorskiej butikowej księgarni z książkami o Włoszech – Duży pokój. A na hasło NAJLEPSZE wszystkie wymienione pozycje dostaniesz z 10% zniżką. Kliknij i zobacz, co jeszcze tam znajdziesz.
Miłej lektury 🙂

Exit mobile version