Sign up with your email address to be the first to know about new products, VIP offers, blog features & more.
[mc4wp_form id="5505"]

Merano, czyli alpejskie miasto-ogród

8 m czytania 506 wyświetleń

Wyobraźmy sobie na moment, że jestem dziewiętnastowieczną szlachcianką, która wraz ze swoją rodziną: matką, starszą ciotką i nieznośnym kuzynem-dandysem, przyjeżdża do Merano. Mój dziennik wyglądałby prawdopodobnie tak:

Gdy przyszedł świt, opuściliśmy Bozen i wśród zatopionych w promieniach południowego słońca winnic podążyliśmy Doliną Adygi w kierunku Meran, gdzie czekali już na nas ojciec z wujem. Chłodne alpejskie powietrze zdawało się nie docierać na te słoneczne, pokryte zielenią wzgórza, na których rozsiadły się wioski, pałace i kamienne kościoły, w których raz po raz biły dzwony, ogłaszając, że czas na modlitwę.
Meran okazało się rajem dla oka artysty. Drzewa owocowe, winne rośla, a gdzieniegdzie palmy. Pokryte kwieciem parki są przeplecione wąskimi chodnikami, którymi spacerują modnie ubrane damy i dżentelmeni. Nad nimi wznoszą się dostojne szczyty Alp, pokryte wciąż białą puchową narzutą.
Ach, ileż radości sprawił nam dr Huber, odkrywając dla nas ten urokliwy zakątek i w którym biedna ciotka – jeśli Bóg pozwoli – zazna ulgi w chorobie.

Meran – uzdrowisko wielkich ludzi

Mam słabość do zabytkowych uzdrowisk i dziewiętnastowiecznych miejsc wypoczynku. Stali czytelnicy bloga wiedzą, że półtora roku mieszkałam w Rabce-Zdrój. Choć senność miasteczka nie była moją przyjaciółką, to codziennie cieszyłam się ze spacerów po pięknym zdrojowym parku. We Włoszech podziwiałam uzdrowiska nad Gardą i z rozkoszą odkrywałam ślady Goethego i Wilde’a w Taorminie. Sama myśl o tym, jacy pisarze, malarze i myśliciele spacerowali po parkach, w których teraz spaceruję ja, dodaje miejscu magii.

Meran czy, używając włoskiej nazwy, Merano, chwali się swoimi gośćmi. Na promenadzie nad rzeką Passiro, na brzegach której ulokowała się wypoczynkowa część miasteczka, widzimy kilkanaście rzeźb i popiersi. Wykorzystując techniki odpowiadające sztuce nowoczesnej, miasto oddało hołd takim osobom jak Franz Kafka czy Ezra Pound. A cała grupa miejsc – od kawiarni, przez hotele, po cały szlak turystyczny – przyjęła nazwę od najsłynniejszej kuracjuszki Meranu – Sisi, cesarzowej Austrowęgier.

Przeczytaj też  Taormina "uwodzi oczy, umysł i wyobraźnię", czyli zwiedzanie literackimi tropami

Najsłynniejszy kurort XIX wieku

Kariera Meranu rozpoczęła się w latach trzydziestych XIX wieku, gdy uzdrowisko rozsławił wiedeński lekarz Johann Huber. Choć Meran w tamtych latach było częścią Austrowęgier i podobieństwo np. do architektury Salzburga jest bezsporne, jego klimat był już zbliżony do tego jakie panuje na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Czyste powietrzne i zdrojowe wody miały przywracać młodość, co przekonało arystokrację najpierw Austrowęgier, a potem całej Europy.

Jak grzyby po deszczu w Merano wyrosły luksusowe hotele i prywatne wille. Wybudowano promenady, które dziś są dla mnie najpiękniejszą częścią miasta, posadzono setki tysięcy roślin, a wybrzeże rzeki zostało pokryte kawiarniami i restauracjami. W 1870 roku otwarto Kurhaus – piękny dom zdrojowy, dziś wizytówka miasta. Wkrótce w Meran po prostu wypadało bywać.

Przenosimy SPA w XXI wiek

Dziś – prawie dwieście lat po starcie mody na Merano – spacerujemy z Piotrem i Korą po tutejszych ulicach i mamy wrażenie, że – w pozytywnym tych słów znaczeniu – niewiele się zmieniło. Merano zatrzymało się w czasie i pozwala nadal cieszyć się wolno płynącym dniem. Kuracjusze – zwykle Niemcy i Austriacy – okupują kawiarniane stoliki, przy których grają w karty, piją piwo i rozmawiają z przyjaciółmi. Oczywiście codziennie idą na przechadzkę po jednej z pięknych promenad, być może zrobią zakupy – pod arkadami na głównej ulicy starego miasta ulokowało się kilkadziesiąt butików znanych marek. Być może nawet jadą w góry – Merano 2000 to idealne miejsce na rodzinne wycieczki. Bez wątpienia atrakcji wystarczy na cały turnus.

Promenady w Merano – absolutna rewelacja i największa atrakcja miasta!

Podejrzewam, że jak powiem, że największą atrakcją Merano są promenady, to popukacie się w głowę.

W takim razie muszę was spytać – jak wyglądałaby najpiękniejsza promenada, jaką możecie sobie wyobrazić? Czy byłaby otoczona kwiatami? Palmami? Czy roztaczał by się z niej widok na Alpy? A na włoskie miasteczko? I rzekę? Czy znalazłoby się na niej miejsce dla sztuki współczesnej? I czy co kilkaset metrów byłaby jakaś kawiarnia, albo restauracja, w której można usiąść z książką i po prostu cieszyć się życiem?

W Merano znajdziecie aż sześć nazwanych promenad, z której zdecydowanie najważniejszą jest Promenada Tappeiner, nazywana często najpiękniejszą górską promenadą w Europie. Ten czterokilometrowy chodnik prowadzi nad dachami miasta. Co kilkadziesiąt metrów znajduje się ławeczka, na której można przysiąść i popatrzeć na okolicę. Tylko dla tej promenady warto zboczyć z autostrady z Austrii i zobaczym Merano.

 

Ogrody Trauttmansdorff – jakby było wam mało promenad

Ale żeby było śmiesznie, to nie promenady są dzisiaj oficjalną wizytówką miasta. Swoją sławą przytłaczają je Ogrody zamku Trauttmansdorff – ogrodu botanicznego położonego kilka kilometrów na wschód od Merano. Niejeden już nazwał je najpiękniejszymi ogrodami Włoch.

Ogrody Trauttmansdorff są połączeniem ogrodów botanicznych – takich, jakie znam na przykład z Bayreuth, w których każda okolica dedykowana jest danemu rejonowi świata – z włoskimi villami, jakie możemy zwiedzać nad jeziorami Como i Gardą. To przepiękne miejsce, które jednocześnie jest gratką dla botaników. Można tu zarówno swobodnie spacerować, usiąść w kawiarni nad jeziorem, obserwować okolicę z platform widokowych, ale można też studiować życie mrówek, siedemsetletnie drzewo oliwne czy czterysta różnych gatunków rododendronów.

Niestety mieliśmy pecha – po godzinie zwiedzania zaatakował nas deszcz, przez co nie mogliśmy w pełni docenić atmosfery tego miejsca. Jeśli jednak jedziecie do Merano czy nawet oddalonego bardziej Bolzano, koniecznie musicie tu zajrzeć.

 

Merano 2000 – bo w końcu jesteśmy w górach

Mogliśmy przyjechać do Merano, by zwiedzić piękne włoskie miasteczko.
Ale naszym głównym celem tego wyjazdu były góry. Sądziliśmy, że perłą wyjazdu będą Dolomity Brenty, wśród których byliśmy kilka dni wcześniej. Tymczasem okazało się, że najpiękniejsze widoki i najprzyjemniejszy trekking czekał nas na Merano 2000.

Merano 2000 to przede wszystkim ośrodek narciarski, w którym znajdziecie 30 km tras narciarskich.
Jednak latem trasy zamieniają się w przepiękne hale, na których jest mnóstwo schronisk, a z punktów widokowych widać szczyty Dolomitów i Alp Retyckich.

Przeczytaj też  Madonna di Campiglio i Dolomity Brenty. Miejsca, które zobaczysz nawet z małym dzieckiem


Sporo łatwych szlaków i gondole na szczyt sprawiają, że okolica jest pełna turystów, którzy wyszli z Merano na jednodniowy trekking. Dla spragnionych wrażeń nie zabrakło też via ferraty.
My zapytaliśmy w informacji turystycznej o najbardziej widokowy szlak do schroniska Mittager Hütte. Dopiero po fakcie okazało się, że mogliśmy skrócić szlak o połowę i skorzystać z wyciągu krzesełkowego. Nie żałujemy, ale wy o nim pamiętajcie.

A dla dzieci? Przy samej górnej stacji gondoli jest rewelacyjny plac zabaw, który klimatem nawiązuje do natury i tyrolskiej zabudowy. Jest tu też mini zoo z kozami i kucami. Już tutaj mogliśmy spędzić pół dnia.

Co na to Kora? (półtora roku)

Wspaniale się podróżuje z półtoraroczną Korą!

Młoda nie nudzi się, bardzo dobrze znosi jazdy samochodem, lubi samoloty i nie ma problemów ze spaniem w obcych miejscach.


Oczywiście hitem są place zabaw, na których chce być jak najczęściej i jak najdłużej, ale uwielbia też wodę i pobyt na termach był dla niej prawdziwą przyjemnością. Dużą część promenad przeszła na własnych nóżkach, a gdy nie ma siły, z ochotą wskakuje do nosidła, przytula się do mamusi i albo obserwuje okolicę, albo zapada w drzemkę. Coraz bardziej interesują ją też zwierzęta.

Kora jest fantastyczną towarzyszką podróży!

Termy Merano – architektura współczesna w centrum miasta

I wreszcie to co przydało nam się w niepogodę, która niestety dominowała przez cały pierwszy dzień wycieczki – termy Merano!
Kąpiele w termalnej wodzie redukuje stany zapalne i pomaga przy chorobach kości. Warto o tym pamiętać, gdy beztrosko moczymy się w jacuzzi czy atakujemy strefę saun (to ja!). W końcu hej – to jak wizyta u lekarza. To tylko dla naszego dobra. 😉

Kulinaria Merano – co i gdzie zjeść w Merano?

Na koniec porozmawiajmy o tym, co we Włoszech jest punktem obowiązkowym – o kuchni!
Kuchnia Południowego Tyrolu znacznie różni się od kuchni innych regionów Włoch. Nic dziwnego. W końcu region ma dużo więcej wspólnego z Niemcami niż z Włochami.
Nie sądźcie jednak, że ominie was tu przepyszna włoska kuchnia. Ona tu jest i jest znakomita! Sama dałabym się pociąć za wspaniałe tyrolskie knedle i pierogi, zwłaszcza te ze szpinakiem.


Południowy Tyrol robi też coś, co my Polacy powinniśmy naśladować – stawiają na ekologiczną kuchnię zerowego kilometra – czyli z najbliższej okolicy.
I mowa tu o serach, szynkach, ale też tak łatwo zwykle omijanych przez nas dżemach, naturalnych musli, octach jabłkowych czy suszonych jabłkach. W centrum Merano – zaraz przy informacji turystycznej – jest wspaniały sklep z kawiarnią, gdzie można kupić tylko lokalne specjalności – od pieczywa po wina. Polecam robić tam codzienne śniadaniowe zakupy.

Czy mam do dodania coś jeszcze? Może tylko tyle, że właśnie przeczytałam, że miasta partnerskie Merano to Girona i Salzburg. Dwa miasta opisane na blogu, oba bardzo przeze mnie lubiane. Czy jest jakaś zasada, że piękność ma za partnera innego przystojniaka?

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Gdzie spać w Merano?

W Merano mieliśmy wynajęte dwupokojowe mieszkanie w prywatnym domu w rezydenckiej części miasta. Dojście na promenadę nadrzeczną zajmowało nam ok. 5 minut, na termy 10 minut, do centrum miasta 15 minut. Mieszkanie było przyjemne, aczkolwiek trochę ciasne – raczej dla dwóch osób, lub pary z dzieckiem. Mieszkanie możecie zarezerwować przez ten link. Ostrzegam jednak, że zdjęcia są bardzo dobrze zrobione i przekłamują rzeczywistość. 

Dalsza lektura o okolicach Merano

Odwiedziny Merano warto połączyć z zobaczeniem innych urokliwych zakątków Południowego Tyrolu, np. okolic Caldaro, gdzie byliśmy rok temu.
Przyjechaliśmy do Merano z lotniska w Bergamo. Tu znajdziecie artykuł o innych miejscach niedaleko popularnego lotniska.
A jeśli interesuje was kuchnia Południowego Tyrolu, to z podobną zetknęliśmy się nad północną Gardą. Przeczytacie o niej tutaj.

Główne atrakcje Merano i ceny

  • wjazd na Merano 2000 kosztuje 20,50 od osoby dorosłej (w dwie strony). Istnieje jednak cały zestaw zniżek, np. jeśli wjedziecie na szczyt po godzinie 14, albo skorzystacie z kolejki tylko do stacji pośredniej. Szczegółowe informacje znajdziecie tutaj.
  • wejście do ogrodów Trauttmansdorff kosztuje 14 euro. Warto tak zaplanować wycieczkę do ogrodów, by pobyć tu pół dnia, albo nawet i dłużej. Szczegółowe informacje – np. o bilecie rodzinnym – dostępne są tutaj.
  • cena wejścia na Termy Merano zależy od tego czy wchodzicie na dwie, trzy godziny czy na cały dzień, oraz czy wybieracie tylko baseny czy baseny ze strefą saun. Ja polecam trzy godziny z saunami – cena to 22 euro. Szczegółowe informacje tutaj.

 

2 Komentarze
  • Ola
    Wrzesień 21, 2019

    Przepięknie tam…

    • admin
      Wrzesień 25, 2019

      zdecydowanie. Dziwię się, że tak mało Polaków tam dociera.

Co myślisz?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *