Śląscy Nieobecni

Opowieść cmentarzy

To się zwykle zaczyna od opowieści.
Ktoś, być może znający moją fascynację zapomnianymi miejscami, zaczyna od a wiesz, że u nas…?

Najczęściej jest to cmentarz. Pasjonują i smucą mnie jednocześnie przepiękne groby, którymi dziś interesują się tylko historycy. Pasjonuje i smuci, że moje własne rodzinne miasto było przed wojną miastem protestancko-żydowsko-katolickim (w tej kolejności), a dziś pierwsze dwa człony są dla większości mieszkańców nieznane.

Krótko po napisaniu listopadowego tekstu o przepięknym protestanckim lapidarium we Wschowie byłam w Cieszynie. I wtedy usłyszałam: a wiesz, że u nas…?

cmentarz-zydowski-cieszyn-1

Nie wiedziałam. Ale już następnego dnia wybrałam się na dwa cieszyńskie żydowskie cmentarze. Melancholijna atmosfera kazała mi przypomnieć sobie ostatni kirkut, jaki odwiedziłam – w jurajskich Żarkach.

A potem niemal biegiem, bo pod rząd: cmentarze w Zabrzu, Będzinie i zaproszenie do Gliwic, gdzie, w dopiero co odremontowanym domu pogrzebowym, ma wkrótce powstać interaktywne muzeum Żydów Górnośląskich.

cmentarz żydowski w ZabrzuNiby wszystko w jednym województwie. Niby to samo. Ale to chyba w Zabrzu mój przewodnik powiedział bardzo ważne zdanie „Jesteśmy na cmentarzu żydowskim, a nie na kirkucie”. I tu zaczęło się ciekawie: Jaka jest różnica między cmentarzem żydowskim a kirkutem?

Kirkut czy nie kirkut?

Jak wiemy, każdy przyzwoity mieszkaniec Częstochowy obrazi się za nazwanie swoich terenów Śląskiem. Podobnie każdy Ślązak oburzy się, gdy Śląskiem nazwiemy Jurę. Mylimy się dopiero od niedawna. Częstochowa, Katowice, Sosnowiec czy Żywiec dziś są w jednym województwie, które potocznie utożsamiamy właśnie ze Śląskiem. Ale nie tak wcześniej było.

Ciekawi Cię śląskie? Zajrzyj też do innych tekstów, które napisałam o tym województwie. Klik!

Żywiecczyzna to Małopolska. Kraina związana z Rzeczpospolitą, a potem będąca pod zaborem austriackim. Częstochowa, Jura – to kongresówka, . A Górny Śląsk? On pozostawał poza granicami przedrozbiorowego państwa polskiego.

To widać w Muzeum Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Spacerując po nim zauważymy, że duża część ziem dzisiejszego województwa śląskiego nie jest ujęta w opowieści. No właśnie! Na Śląsku kirkutów nie było. Bo kirkut to polski cmentarz żydowski. Jest w Żarkach. Jest w Krakowie czy w Łodzi. Ale nie jest nim mieszczący się za zamkniętą bramą cmentarz w Zabrzu, które po prostu w Polsce nie były.

Pamiętajmy o sąsiadach

Sącząc herbatę w Bramie Cukermana, dawnym domu modlitwy w Będzinie, słucham o pomyśle upamiętnienia śląskich Żydów. W Gliwicach na początku 2016 roku oddano nowy oddział muzeum.
Karolina Jakoweńko, dyrektorka oddziału i prezeska Fundacji Brama Cukermana opowiada:
-Ci ludzie nie dostali swojego miejsca upamiętnienia. Nie ma o nich w POLIN-ie, bo nie mieszkali na polskich ziemiach. Nie ma w muzeum berlińskim, bo Śląsk nie jest dziś w Niemczech.


Karolina opowiada mi to na tle kolorowych malowideł zdobiących ściany będzińskiego domu modlitwy. Podobno jednego z osiemdziesięciu, które kiedyś istniały w tym mieście.
-Będzin? W Będzinie przed wojną mieszkało 50% Żydów (30 tysięcy). To miejsce to najlepiej zachowana pamiątka po nich. Było do wynajęcia. Ot tak. Do mieszkania.

Nad ranem poszłam na spacer po będzińskim wzgórzu zamkowym. Poranna mgła współgrała z pozostałościami żydowskich nagrobków. Chwilę potem umówiłam się na wizytę w Gliwicach.

Żydzi na Śląsku – upamiętnienie

Parkuję samochód pod dużym ceglanym budynkiem. Chwilę błądzę po okolicy, nie spodziewając się, że to właśnie jego szukałam. Nie przypominał żydowskich budowli, na które się zwykle natykam w Polsce. Nie ma w sobie nic ze stereotypowej synagogi i raczej kojarzyłam go z wystawną halą targową.

W głównej sali modlitewnej królują żywe barwy. Warto zapłacić 2 złote wstępu, by tylko ją zobaczyć.

W kolejnych pomieszczeniach tworzona jest interaktywna wystawa upamiętniająca Żydów górnośląskich. Dziś na ustawionych tam makietach otrzymujemy podstawowe informacje historyczne. Już one zajęły mi dobrą godzinę. Wyszłam z budynku pewna, że tu wrócę.

Zajrzyj na listę 10 atrakcji, które uwiodły mnie w śląskim. Klik! 

Opowieści nieobecnych

Dom pogrzebowy jest jednym z kilku miejsc na trasie wytyczonego szlaku po żydowskich Gliwicach. To jedna z 11 tras składających się na projekt Opowieści nieobecnych. Przewodniki audio po miastach i miasteczkach województwa śląskiego ściągnąć można na pomocą kodu QR, który jest umieszczony przy kolejnych zabytkach. Spacerujemy po okolicy, a w tym samym czasie w słuchawkach towarzyszy nam przewodnik, który objaśnia zwykle niewidoczne miejsca.

Jestem fanką rozwiązań, które przybliżają nam najbliższą okolicę. Z zachwytem czytam ulotki gier miejskich i poszukuję skarbów geocatchingu. Audioprzewodniki Opowieści nieobecnych. Mają skądinąd podobną funkcję. Trudno wyobrazić sobie tłumy turystów, którzy przyjadą tu z drugiego końca Polski i z zapałem będą podążać kolejnymi szlakami. Ale za to osoby chcące odkryć lub wyjaśnić sobie swoje własne tereny, albo te, które szczególnie interesuje tematyka żydowska, dostały bardzo fajne narzędzie, które ułatwi im poznanie.

nowy cmentarz żydowski w Żarkach

nowy cmentarz żydowski w Żarkach

Prócz Gliwic z przewodnikiem możemy zwiedzać Będzin, Bytom, Chorzów, Czeladź, Dąbrowę Górniczą, Katowice, Sosnowiec, Tarnowskie Góry, Zabrze i Żarki.

Romantyczność żydowskich cmentarzy

Czy można w ogóle powiedzieć o cmentarzach, że są romantyczne? Coś się przed tym stwierdzeniem burzy. Mówimy przecież o terenie, na którym pochowanych było setki czy tysiące osób. Ich ciała rozkładają się w ziemi. Cmentarze są zaniedbane, nierzadko okradane i dewastowane. Bywają miejscami schadzek czy popijania piwka. Krewni zmarłych nie przychodzą tu raz w miesiącu, by posprzątać grób czy wspomnieć swoich ukochanych.

Ale przecież romantyczne są. Pokryte gęstym bluszczem, porośnięte kwiatami. Czasem (jak na cmentarzu w cudownych Żarkach, o których pisałam ostatnio) uwodzi ich prostota i wisząca w powietrzu tajemnica. Kiedy indziej (w Zabrzu) zachwyca bogactwo nagrobnych tablic. 

Do tych dwóch dodam stary cmentarz żydowski w Cieszynie, który jest jednym z najstarszych na ziemiach polskich. Nieprzerwanie działał ok. 250 lat. Dzisiaj jest być może najpiękniejszym, najbardziej magicznym miejscem w tym, przecież wyjątkowo pięknym, mieście. To jak w końcu? Nieromantyczne, bo nie wypada czy jednak romantyczne, bo po prostu tak?

Cmentarz żydowski w Cieszynie

Moja wycieczka po żydowskich miejscach w województwie śląskim to zaledwie początek. Znajdują się tu 64 cmentarze żydowskie. W Krzepicach znajduje się ok. 400 macew z żeliwa, w Częstochowie mieszkało ok. 40 000 Żydów. Nie odwiedziłam Lelowa, w którym znajduje się grób chasydzkiego cadyka Bidermana. Dużo dobrego słyszałam też o cmentarzach w Katowicach i w Bielsku.
Jest co odkrywać. Nieocenioną pomocą jest forum Eksploatorzy na którym znajduje się osobny dział dotyczący judaików. Wyjdźcie do nich, bo wasze ulice kryją niesamowite opowieści Nieobecnych.

Informacje praktyczne
Adresy opisanych w tekście miejsc:
Będzin: Fundacja Brama Cukermana, Al. Hugona Kołłątaja 24/28. By zwiedzić dom modlitwy, należy się wcześniej umówić telefonicznie.
Nowy cmentarz żydowski w Będzinie, Podzamcze 84
Cieszyn: Stary cmentarz żydowski, ul. Hażlaska. Na tej samej ulicy mieści się też nowy cmentarz żydowski.
Gliwice: Dom Pamięci Żydów Górnośląskich, ul. Księcia Józefa Poniatowskiego 14, wstęp 2 zł
Zabrze: Cmentarz żydowski w Zabrzu, ul. Cmentarna. By odwiedzić cmentarz należy zadzwonić pod numer +32 271-88-31 (cmentarz jest zamknięty na klucz)
Żarki: Nowy cmentarz żydowski w Żarkach, ul. Polna

Podróżujesz po Polsce? Zajrzyj na listę tekstów, które napisałam o naszym kraju. A jeśli jesteś tu po raz pierwszy i podoba Ci się blog, to dołącz do jego czytelników na Facebooku. Tam relacje na żywo, konkursy, zdjęcia.

Blogerka podróżnicza. Autorka dwóch przewodników turystycznych: po Berlinie i zachodniej Sycylii. Podróżuję od 10 lat, piszę od dziecka. Dla swoich czytelników projektuję wycieczki po Włoszech. Na pustyni czuję się jak ryba w wodzie. Od 2017 roku w podróży z małą Korą

8 przemyślenia na temat “Śląscy Nieobecni”

  1. ~Akacja napisał(a):

    Zapomniane cmentarze, pamiątki po niezwykłej historii. Na Pomorzu Zachodnim są to najczesciej cmentarze niemieckie (choć ślady żydowskie też można znaleźć), często całkiem zrujnowane. Świadkowie trudnych polsko-niemieckich relacji, ale też wstydliwy przykład polskiego barbarzyństwa.

  2. ~zwalizka.pl napisał(a):

    Fajnie przemycony element edukacyjny. Myślę, że takie wpisy są potrzebne, a szczególnie te, napisane ciekawie, które czyta się jednym tchem! 🙂

  3. ~Ewa napisał(a):

    A to mnie zaskoczyłaś! Byłam przekonana, że każdy cmentarz żydowski to kirkut. A tu się człowiek czegoś nowego dowiaduje. Masz rację z tym romantyzmem cmentarzy – one takie są!

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      też się zdziwiłam 😉

  4. Ba, o romantyczności cmentarzy już Mickiewicz prawił, coś w tym jest.

  5. ~charmante napisał(a):

    Nie wiem, ale jakoś cmentarze kojarzą mi się z bliskością osób. Mam jakieś nieposkromione wrażenie,że nie wypada tak chodzić i oglądać nagrobków, i swoją osobą zakłócać spokój zmarłym. Jedynie na które wchodzę to cmentarze greckie, gdzie widzisz co ten człowiek kochał w swoim życiu. Czasami znajdziesz butelkę alkoholu, coca colę, czy zabawkę motocykl, i wiele wskazujących rzeczy, czym się dana osoba interesowała. I też nie czuję się tam komfortowo.

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      widzisz, ja właśnie też mam z tym duży problem. Bo o ile uwielbiam po nich spacerować, o tyle moralnie mam z tym problem. Podobnie zresztą z kościołami. Mimo, że katoliczką nie jestem, to jednak mam problem z wykorzystywaniem kościoła jako atrakcji turystycznej (czasem nawet płatnej), skoro już Jezus zakazał kupczenia w świątyni.

  6. ~kori napisał(a):

    Cmentarze maja w sobie coś magicznego. Zawsze jak jest okazja to odwiedzam w danych miejscach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *