Podlasie – co zobaczyć, ile wydać, jak się poruszać

Wczoraj wieczorem, siedząc z Piotrem na białostockim Rynku, pomyślałam o tym, że nazajutrz rano trzeba wracać. Co za tym idzie, najpóźniej pojutrze należy włączyć komputer, poodpisywać na maile, napisać nowy tekst na bloga i zabrać się za pisanie książki o Bolonii.

Byłam przerażona. Tydzień bez komputera był dla mnie jak wybawienie. Podlaskie wsie i lasy, wycieczki rowerowe i atmosfera romantyczności, i zajadanie się miejscowymi przysmakami sprawiły, że ten tydzień mógłby się ciągnąć w nieskończoność. Niby nic, a jednak wszystko czego potrzeba. I tylko pieniądze w portfelu kończyły się szybciej, niż zaplanowaliśmy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Domy w Supraślu

Ale nie! W Warszawie daliśmy sobie buzi i każdy pojechał w swoją stronę (jesteśmy związkiem na odległość). Ledwo opuściłam Warszawę Centralną, przejrzałam co słychać w polskiej blogosferze i sama ochoczo chwyciłam się za klawiaturę.

Wiecie, co to znaczy? To znaczy, że kocham to, co robię! Po pisaniu ośmiu stron dziennie przez dwa tygodnie owszem, nienawidziłam OpenOffice’a, monitora, mailów i Social Media. Owszem, moje oczy nienawidziły mnie, a nienoszone przeze mnie na co dzień okulary stały się naturalnym elementem garderoby. Ale po tygodniu bez tego głowa pęka mi od pomysłów, a paluszki jakby same stukają.

 

Dosyć jednak tej prywaty. Przejdźmy do tego, co właściwe jest tematyce bloga podróżniczego. Pogadajmy o Podlasiu. O Podlasiu dla laików. Dla mnie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Meczet w Kruszynianach

Niech ta notka pomoże wam w zaplanowaniu waszej własnej tygodniowej podlaskiej wycieczki. My nie wszystko zrobiliśmy dobrze. Nie zawsze byliśmy przygotowani i nie wszędzie dotarliśmy, gdzie dotrzeć było warto. Ale uczmy się na błędach innych. Pierwsza podlaska notka niech będzie sprawozdaniem, planem, radami jak się przygotować. Kolejne będą dokładniejsze, opisujące konkretne miejsca – takie po mojemu.

 

 

PRZYGOTOWANIA

Wydaje mi się, że wcale nieźle mi poszły. Korzystałam ze strony internetowej Ciekawe Podlasie, dzięki której dowiedziałam się o Krainie Otwartych Okiennic. Nabyłam niesamowity przewodnik „Polska egzotyczna” Grzegorza Rąkowskiego, który prowadzi po polskiej granicy wschodniej. Jest dość naukowy, więc nie dla każdego i nie na każdą okazję. Ale wiem, że skorzystam z niego jeszcze nie raz.

Po Podlasiu krąży mapa tras rowerowych, którą bardzo polubiłam i dużo z niej korzystaliśmy. Polecam też rowery z wypożyczalni mobilnej Perko. Dostępne np. w Budach i w Kruszynianach.

Przed wyjazdem przejrzałam też kilka blogów, które i wam polecam. Zajrzyjcie na blogi Znajkraj i Banita.

Narew - Kopia

Cerkiew w Narwi

 

TRASA

Fakty: Wylądowaliśmy w Białymstoku i momentalnie pojechaliśmy dalej do Trześcianki, gdzie rowerami objechaliśmy okolicę, byliśmy w Narwi, odwiedziliśmy Puchły, Ciełuszki i rzeźbiarza w Kaniukach. Po zwiedzeniu tej malowniczej Krainy Otwartych Okiennic pojechaliśmy do Hajnówki i dalej do Pasieczników Dużych, gdzie mieliśmy nocleg. Kolejnego dnia trafiliśmy do Bud i rowerami zjechaliśmy część puszczy, rezerwat pokazowy żubra, oraz Białowieżę. Rankiem z przewodnikiem weszliśmy do rezerwatu ścisłego puszczy, a potem stopowaliśmy na północ do Kruszynian. Tam rowerkami ruszyliśmy nad granicę z Białorusią i wzdłuż niej pojechaliśmy na północ do Krynek. Ostatniego dnia odwiedziliśmy Supraśl i spędziliśmy wieczór w Białymstoku.

—> zarezerwuj hotel na Podlasiu

kraina otwartych okiennic - Kopia

Ciełuszki

 

Plusy: Moim numerem 1 jest zdecydowanie Supraśl. Każdy kto wybiera się w te strony powinien poświęcić na niego minimum 4 godziny, a najlepiej cały dzień. Klasztor i muzeum ikon to tak zwane must.

Trzeba było zaliczyć puszczę i rezerwat ścisły. W końcu głupio być na Podlasiu, pfu – głupio być Polakiem i nie odwiedzić Puszczy Białowieskiej. Na mnie osobiście zrobiły wrażenie również wioski w Krainie Otwartych Okiennic (zwłaszcza Puchły, Ciełuszki i Kaniuki – dwie ostatnie wioski jeszcze nie na szlaku, ale sama się dziwię czemu. Są znacznie śliczniejsze niż Trześcianka).

Zobacz zdjęcia z Krainy otwartych okiennic. Klik!

No i słynne Kruszyniany. Pan wpuszczający do meczetu daje strawną dawkę wiedzy o polskich Tatarach, a kuchnię po prostu trzeba spróbować. W zaufaniu też powiem, że nie mogłam przestać patrzeć na piękne oczy tatarskiego chłopca, który sprzątał przystanek autobusowy, na którym czekaliśmy.

Przeczytaj o tatarskim cmentarzu w Kruszynianach. Klik!

Minusy: Rezerwat pokazowy żubra to dla mnie zwykłe zoo regionalne. Serce mi się krajało patrząc na klatki żbika i rysia. Biedny wilk zachowywał się jak żebrzący o chleb kundel. No i żubronie – jak się dowiedzieliśmy dziś są sztucznie hodowane tylko po to by je badać i wsadzać za klatkę. Zoo ma oczywiście funkcję edukacyjną, ale dla mnie nie jest to wystarczający pretekst do jego istnienia.

Nasz przewodnik nazwał Krynki jednym z ładniejszych przygranicznych miasteczek. Ojej. Jeśli one są jednym z ładniejszych, to wolę nie odwiedzać tych brzydszych. Wybraliśmy się tam na wycieczkę rowerową i trochę, szkoda było dnia. Jedyne, co mnie urzekło to tamtejszy kirkut, ale to trzeba lubić odkrywać nieobecność kultury żydowskiej (cmentarz wygląda jak zwykłe chaszcze).

Niepotrzebnie też zatrzymaliśmy się w Pasiecznikach Dużych. Trzeba było szybko przejechać nieciekawą Hajnówkę i być jeden dzień dłużej w okolicach Białowieży.

Minusy to też (przede wszystkim) miejsca, których nie widzieliśmy: Tykocin, Bohoniki, zalew Siemianówka. Zabrakło mi też spływu tratwą po Narwi i jakichś kajaczków. I czasu, czasu, czasu. No ale piszę o wycieczce tygodniowej.

 

Optymalnie: Trasa była niezła. Zabrakło całego dnia w Białymstoku i Tykocina. Za długo bawiliśmy w okolicy Hajnówki, no i ta wycieczka do Narwi była dziwnym widzimisię 😉 Podobało mi się, ale żadna z niej MUST SEE.

puszcza białowieska - Kopia

Puszcza Białowieska

 

TRANSPORT

Fakty: Pojechaliśmy na Podlasie autobusem. Polski Bus zawiózł nas z Warszawy prosto do Białegostoku. Dalej przemieszczaliśmy się autobusami regionalnymi, raz zapłaciliśmy przewodnikowi by podwiózł nas do kolejnej wioski, kilkakrotnie przyszło nam złapać stopa, a lądując w upragnionej bazie wypożyczaliśmy rowery i jeździliśmy po okolicy.

 

Plusy: Dojazd do Białegostoku i większości miejscowości był wymarzony. Brak samochodu wymógł na nas jazdę rowerami, co zaowocowało gubieniem się w malowniczych zaułkach, wiatrem we włosach i pozytywnym bólem nóg. Każda cerkiewka, ba każda kaplica, stawała się atrakcją, a każdy zatrzymany samochód w czasie stopowania przynosił radość i dodatkowe informacje o okolicy.

 

Minusy: Jednak trzykrotnie mieliśmy problemy. Puchły okazały się być na końcu świata, skończyło się więc na tym, że szliśmy do nich 5 kilometrów na piechotę. Zatrzymując się w wiosce nieopodal Hajnówki, nie mając samochodu okazało się, że jesteśmy bardzo daleko. Najgorszy był jednak dojazd z Białowieży do Kruszynian. Transportem publicznym jechalibyśmy cały dzień. Stopem jakieś cztery godziny, w tym dobre 10 km zrobionych na piechotę. No i minus największy: do wielu miejsc ze względu na brak czasu nie udało się dotrzeć. Chętnie zajrzałabym w inne zakątki puszczy, do których trzeba by podjechać. Nie byliśmy w Bohonikach – bo za daleko. Ominęliśmy Tykocin i Białostockie Muzeum Wsi. Nawet nie wspomnę o atrakcjach przyrodniczych, bo na nie i z samochodem tygodnia by nie starczyło.

 

Optymalnie: Na tego typu objazdowy trip, gdy codziennie śpi się w innym miejscu, jednak sugerowałabym samochód, a na miejscu wzięcie często darmowych rowerów. Nie ma się wtedy uczucia, że coś się traci przez głupią komunikację publiczną.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Droga przy granicy z Białorusią

WYDATKI

Fakty: Wydaliśmy ok. 900 zł na osobę. Dużo? Chyba nie, biorąc pod uwagę fakt, że jadaliśmy jak królowie, a sam dojazd do Białegostoku pochłonął po 200 zł. Dwa razy wypożyczyliśmy rowery po 40 zł za dzień i skorzystaliśmy z usług przewodnika po puszczy (42 zł za godzinę + 20 zł za przyjazd po nas do Bud). Trochę też wydaliśmy w Supraślu za wejście do klasztoru i do muzeum ikon (12 zł za muzeum + co łaska na klasztor)

 

Plusy: Coraz częściej przekonuję się, że aby podróżować naprawdę dobrze, to trzeba wydawać pieniądze. Supraśl nie jest zwiedzony bez muzeum ikon. Białowieży nie można opuścić bez odwiedzenia rezerwatu ścisłego (wstęp tylko z przewodnikiem). Nie żałuję wydatków rowerowych i jedzeniowych – kuchnia podlaska jest atrakcją samą w sobie.

 

Minusy: Przesadziliśmy jednak płacąc za podwiezienie nas z Bud do Narewki (50 zł). Przez przewodnika czuję się trochę oszukana, jako że umówiliśmy się na trzy godziny, a niepostrzeżenie wycieczka trwała 4, czego sami nie zauważyliśmy i dowiedzieliśmy się o tym przy płaceniu. Być może w jakiejś restauracji przesadziliśmy z wielkością dania, szczególnie ja – można było wziąć pół porcji, więc trzeba było brać pół porcji.

Przeczytaj o kuchni Podlasia. Bardzo smaczny wpis! Klik!

Optymalnie: W sumie… było optymalnie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Supraśl

 Informacje praktyczne

W czasie wycieczki spaliśmy codziennie w innym miejscu. Oto niektóre z nich:

Puszcza Białowieska: Sioło Budy. Jeden z najsłynniejszych hoteli w okolicy, w którym śpimy w domkach zrobionych na wzór tych tradycyjnych. Mieści się tu restauracja z tradycyjnym jadłem, a wystrój wnętrz jest po prostu bajeczny! Polecam!!!

Białystok: Villa Margo. Nowy zadbany pensjonat nastawiony na turystów budżetowych. Bardzo przyjemne pokoje, a dużym plusem jest ogólnodostępna kuchnia. W niektórych pokojach kominek w pokojach 🙂

W Białymstoku spędziliśmy też jedną noc w Atelier Częstochowska, gdzie czuliśmy się wyśmienicie! Nowoczesne, estetyczne, z małymi prezentami, jak jabłka czy cukierek na poduszce. Powiedziałam Piotrowi wtedy: moje mieszkanie mogłoby tak wyglądać!

Być może zainteresuje Cię też:

–> 7 powodów, by spędzić na Suwalszczyźnie już najbliższy weekend

–> Kuchnia Podlasia, kuchnia Suwalszczyzny

–> Kraina otwartych okiennic – czyż nie brzmi magicznie?

Podobał Ci się ten tekst? Dołącz do fanów bloga na Facebooku i bierz udział w dyskusjach, konkursach, a przede wszystkim odkrywaj z nami świat.

Blogerka podróżnicza. Autorka dwóch przewodników turystycznych: po Berlinie i zachodniej Sycylii. Podróżuję od 10 lat, piszę od dziecka. Dla swoich czytelników projektuję wycieczki po Włoszech. Na pustyni czuję się jak ryba w wodzie. Od 2017 roku w podróży z małą Korą

110 przemyślenia na temat “Podlasie – co zobaczyć, ile wydać, jak się poruszać”

  1. ~hegemon napisał(a):

    Korzystanie z transportu publicznego, szczególnie na wschodzie kraju, to duża strata czasu. Rzeczywiście logistycznie lepiej mieć samochód. A jak samochód, to można nim przywieźć rowery i też poruszać się nimi po terenie. Moje doświadczenie z wypożyczaniem rowerów w agroturystyce nie jest najlepsze, są to zazwyczaj pojazdy bardzo kiepskiej jakości, na których można pojechać po zakupy do sklepu, ale na dłuższą wycieczkę, same w sobie stanowią wyzwanie :-).
    Podlasie jest piękne i chyba nie da rady zwiedzić go za jednym razem, więc może dobrze, że nie trafiłaś do Tykocina, będzie szansa na kolejną wycieczkę? Zapewniam, że w okolicy tego miasteczka można spokojnie spędzić tydzień na rowerach i tak nie zobaczy się wszystkiego co ciekawe 🙂

    1. ~MagdaQ napisał(a):

      Też pożyczalismy rowery z Perko, właśnie w Budach 🙂 Rowery nie były kiepskiej jakości, były prawie nowe, więc z czystym sumieniem polecam. O Krainę Otwartych Okiennic zahaczyliśmy w drodze powrotnej i na mnie niestety nie zrobiła jakiegoś wielkiego wrażenia – może dlatego, że zbierało się na ulewę i w międzyczasie zaczęło podać? No i my nie widzieliśmy żadnych wsi poza szlakiem, a skoro mówisz, że Ciełuszki i Kaniuki też powinny znaleźć się na szlaku, to może zajrzymy tam kiedyś jeszcze raz?
      Na relację z Białowieży i okolic z przedłużonego weekendu i z samochodem zapraszam do siebie: http://tropimy.wordpress.com/2014/08/27/pomysl-na-weekend-bialowieza/. Weekend to zdecydowanie za krótko, zatem na pewno jeszcze tam wrócimy.

      1. ~Zależna napisał(a):

        Nie no, nie ukrywajmy – pogoda przy podróżowaniu jest bardzo ważna. I też te wsie chyba nie są na samochód. O to chodzi by się w nich zatrzymać, pomieszkać, posiedzieć nad Narwią, a nie przez nie przejechać.

        1. ~adam napisał(a):

          Zdecydowanie – tak !
          Aby poznać Podlasie, aby się nim nacieszyć, poczuć je, i nawet poczuć niewysłowione – trzeba się tam zjawiać częściej, przebywać długo i nieśpiesznie, zatrzymywać się bez planu a pod wpływem czegokolwiek, no i czytać możliwie dużo i chłonąć od ludzi.
          Jeden z obecnych przy wieczornym winie w Puchłach.
          Adam

  2. ~tomeksss napisał(a):

    Szkoda tylko, że zdjęcia nie podpisane.

  3. ~Tamara napisał(a):

    Zapraszamy. Do. Soce. Pieknie. Polozona. Miejscowosc. Nalezy. Do. Krainy. Otwartych. Okiennic. Sa. Dwie. Agroturystyki. Adamowka. I. Eco. Soce. Adamowka. Miesci. Sie. Pod. Lasem. Piece. Widoki. Gospodyni. Ma. Wszysto. Sezonowe. I. Gotuje. Jest. Gril. Staw. Zakole. Starej rzeki. Bociany, sarny. Pod. Domem. Grzyby. Itd. Jest. W. poblizu. Skit. W. Odrynkach. Na. Bagnach. Piekne. Miejsce. Pozdrawiam

  4. ~skowronek napisał(a):

    Szczerze powiedziawszy, to nie wiem, jak mam rozumieć informacje w Twoim wpisie „sam dojazd do Białegostoku pochłonął po 200 zł” – pochodzę z Białegostoku i jestem tam raz na miesiąc (dojeżdżając właśnie z Warszawy) i nigdy nie udało mi się zapłacić więcej za Polskiego Busa niż 25 zł w jedna stronę. Owszem, jak jedziesz pociągiem, to płaci się rzeczywiście w dwie strony na dwie osoby 200 zł .. ale Polski bus? Chyba, że jest jakiś inny Polski Bus, który ma właśnie takie stawki jak opisujesz . Może się czepiam, ale uważam, że taka błędna informacja może zniechęcić wiele osób. Sugeruję wprowadzenie poprawki do wpisu.

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      Jechałam z Leszna w Wielkopolsce. Najpierw bilet do Poznania, potem do Warszawy – tu się uzbierało 70 zł.

  5. ~Krzysztof napisał(a):

    Tykocin-Przemyśl.(lipiec 2014) Wsiadając w niedzielę o 5 rano do czerwonego busa z przyczepą wypełnioną rowerami, już wiemy, że jedziemy po kolejną przygodę lata, tym razem kierując się w stronę urokliwych wschodnich stron Polski. Nie wiemy jeszcze, że z przewidzianych 670 km zrobi się 908(-: Ale nie sposób było nie zbaczać z głównych tras po to, żeby nacieszyć oczy i serca wyjątkowymi ludźmi i krajobrazami wschodniej granicy naszego kraju. Nie mogliśmy w Waniewie zrezygnować z pięciokrotnej przeprawy przez przepływające przez bagna strumyki i rozlewiska rzeki Narew na ruchomych pomostach umocowanych na linach. Nie mogliśmy ominąć Kruszynian, oferujących niepowtarzalny klimat polskiego Orientu. Następny dzień poprowadził nas zielonym i czerwonym szlakiem przez Białowieski Park Narodowy w stronę Grabarki. Dni zaczynają mijać zbyt szybko. Już wiemy, że zaplanowaliśmy za dużo kilometrów dziennie, bo nie wystarcza czasu na zwiedzanie wszystkich uroczych miejsc Pięknego Wschodu. Jednak na to miejsce nie mogło zabraknąć czasu, bo na Kazimierz Dolny przeznaczyliśmy ponad połowę dnia. Pragniemy zatrzymać dni, wrócić jeszcze w poprzednie miejsca. Po drodze Nałęczów, Zamość. Opuszczamy Zamość, bo już wiemy, że na pewno jeszcze tutaj wrócimy. Kierujemy się na Leżajsk. Przed nami kolejna setka kilometrów. No i jest upragniony Przemyśl. Tak w skrócie wyglądała nasza tegoroczna III już wyprawa.

  6. ~maniana napisał(a):

    mile ujmujące widoki

  7. ~AndrzejS napisał(a):

    Podlasie trzeba zwiedzać powoli – kilkudniowy wypad po jakichs wioskach to nieporozumienie. Tzw „Kraina Otwartych Okiennic” to jakies kuriozum – byc moze program unijny – zwiedzać tam nie ma czego. Ot, czyste wioski, ale tutaj wszystkie wioski są bardzo zadbane. Miasteczko Narew ma swój urok (m.in. malownicze, lokalne pijaństwo czy niezwykle uprzejmi ludzie), ale tego nie dostrzeże się „z marszu”.
    Po drugiej stronie rzeki, patrząc od Pucheł i Kaniuk, są wioski Kaczały, Janowo, Gorodczyno. Nie miałaś szczęścia wynająć tam jakiejś chaty, dosiąść się wieczorem do jednej z ławeczek przy drodze i posłuchać opowieści miejscowych.
    Tam rower można zostawić oparty o płot – na pewno nie zginie.
    Bardzo dobrą formą poznawania Podlasia są też powolne, wielodniowe spływy Narwią, bez popędzania jakimiś noclegami czy biwakami. Wszelki pośpiech, realizowanie jakiegoś planu zwiedzania, Bialowieże, Supraśle, Bohoniki – nie całkiem o to chodzi. Tutaj najlepiej być usmiechniętym, leniwym i wolnym.

  8. ~Student napisał(a):

    Faktycznie szkoda, że nie odwiedziliście Tykocina. Ja jako rodowity Zambrowianin, mieszkający niestety w stolicy Tykocin odwiedzałem często jeszcze za czasów mieszkania z rodzicami.
    Piękny kościół, obok niego stary alumnat przerobiony na restaurację i pokoje gościnne (o nazwie „Alumnat”) a nieopodal odbudowany zamek, synagoga, a w każdą pierwszą niedzielę miesiąca (o ile dobrze pamiętam) jarmark staroci w Kiermusach oddalonych rzut kamieniem od Tykocina.
    Kościół jest jak dla mnie śliczny, klimatu dodają księża, którzy nie zanudzają i nie zabijają długością niedzielnej Mszy.
    W Alumnacie można zjeść pyszną pieczoną na miejscu szarlotkę z lodami i zjeść jakiś obiadek, a później wybrać się na zamek, na którym jeszcze niestety nie byłem – za „moich” czasów jeszcze był w trakcie odbudowy, a kiedy ze dwa lata temu zabrałem w moje strony moją obecnie narzeczoną to akurat trafiliśmy na dzień „zamknięty”. Jak pech to pech.
    Synagoga w centrum – warto zobaczyć, choć mnie takie religijne miejsca niezbyt bawią.
    Za to lubię pochodzić sobie między straganami z różnej maści starociami, regionalnymi serami (koryciński jest bajeczny!), wędlinami itd. W sumie można tam znaleźć wszystko, kreatywność sprzedających jest duża – jarmark pełną gębą. Najfajniej jest zimą, kiedy mróz trzeszczy pod nogami albo w lecie, ale oby nie było +40stopni bo można się ugotować 🙂
    Ogólnie polecam 🙂

  9. ~zabytkowy napisał(a):

    W Supraślu czas płynie dwukrotnie wolniej niż na zachodzie Polski – takie miałem odczucie gdy parę lat temu przemierzałem tamte tereny. Na pewno jeszcze tam zawitam. Warto mieć auto lub rower – wtedy można optymalnie wykorzystać czas zamiast czekać na spóźniony autobus. A tymczasem polecam zajrzeć na http://insygnus.pl – są tu opisane dawne dawne zamki, dwory i pałace, które udało się uratować od kompletnej ruiny… Pozdrawiam

  10. ~bufet napisał(a):

    Byłem tam dwa lata temu, 10 dni. Mieszkałem w hotelu BPN w Białowieży. Po okolicy, w promieniu ok.100km poruszałem się własnym autem. Najdalej na południe Janów Podlaski i stadnina koni, na północ zaś Supraśl, Bohoniki i Kruszyniany. Wrażenia podobne. Bardzo byłem zaskoczony tym co tam zobaczyłem. Moje wyobrażenia o Podlasiu były to tego czasu zupełnie inne. Podobało mi się.Pozdrawiam.

  11. ~ELIZA napisał(a):

    ja jezdrze do rodziny na lubelszczyzne i tam tez jest wiele domow otwartych okiennic jak to ladnie zostalo napisane
    TAM NAPRAWDE ODPOCZYWAM —NAWET TELEFON KOMORKOWY NIE MA ZASIEGU .
    Teraz znalazlam drogie takie miejsce pare kilometrow przed Cieszynem — ZAMARSKI jest tak pieknie cichi i tak ciemno w nocy ze nawet auta nie bylo widac pod oknem .

  12. ~wiesław napisał(a):

    Skoro sioło nazywa się Sioło Budy to chyba należy pisać „za przyjazd po nas do Bud”. Ale poza tym podzielam fascynację Podlasiem. Polecam Restaurację Carską w Białowieży.

  13. ~Pawik napisał(a):

    Podlasie jest cudne. Czwarty rok pod rząd wakacje w Augustowie.Przejechane 2400 km rowerem po okolicznych wioskach , lasach , śluzach. Fantastyczne tereny na zwiedzanie rowerowe , tyle kilometrów w tej okolicy i wiem , że jeszcze wszystkiego nie widziałem . Serdecznie wszystkim polecam.

  14. ~Bysiek napisał(a):

    Nigdy nie byłem w Puszczy Białowieszczańskiej :)) a bardzo chciałem , możne dlatego ze rodzina mojej żony przez pewien czas po repatriacji mieszkała w okolicach Krynek i nie maja dobrych wspomnień .. z tego okresu .. i nie chcą aby powracały smutne wspomnienia .

  15. ~hejka napisał(a):

    Czy jest tam jakaś sensowna komunikacja publiczna, pociagi, autobusy? Bo u nas w śląskim i obok w małopolskim bieda z nedzą, nie da się podróżować, chyba, ze własnym autem, a to mnie nie interesuje.

  16. ~marekg napisał(a):

    Brawo bardzo fajnie opowiedziane …pozdrawiam z Podlasia , dziś wędrowaliśmy wzdłuż Narwi okolice Topilca . Pozdrawiam

  17. ~marekg napisał(a):

    …pozdrawiam z Podlasia , dziś wędrowaliśmy wzdłuż Narwi okolice Topilca . Pozdrawiam

  18. ~rostar napisał(a):

    200PLN za dojazd do B-stoku!!?? Podlasie-Ekspress, przystanek przy PKiN, 15 połączeń na dobę, bilet u kierowcy przy wsiadaniu do autobusu (wi-fi, klimatyzacja) 30PLN/osoba . Kupiony wcześniej przez internet od 1PLN.

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      Jechałam z Leszna w Wielkopolsce. Najpierw bilet do Poznania, potem do Warszawy – tu się uzbierało 70 zł.

  19. ~Cocidotego napisał(a):

    Kocham Podlasie.

  20. ~linka napisał(a):

    Witam. Jestem Białostoczanką i chciałam dodać kilka propozycji wartych zwiedzenia. Jeśli Tykocin, to proponuję również leżące nieopodal Kiermusy. Piękne miejsce – polecam. Warto też zobaczyć Osowiec, a w nim poniemieckie bunkry, rozlewiska Biebrzy i żeremia bobrów. Ciekawych miejsc godnych polecenia jest naprawdę sporo, niestety transport publiczny nie wszędzie dojeżdża. Jeśli chodzi o dojazd ze stolicy, to zdecydowanie polecam Podlasie Express. Kursy praktycznie co 1h, a bilety już od 1 zł. Pozdrawiam 🙂

  21. ~Mirek napisał(a):

    Miło jest przeczytać, że moje rodzinne strony robią tak duże wrażenie na turystach przyjeżdżających z innych regionów naszego kraju. Pochodzę z Ciełuszek, tam się wychowałem i tam mieszkają moi rodzice. Niekiedy dopiero ktoś obcy potrafi zwrócić uwagę lub po prostu przypomnieć o pięknie i uroku miejsc, w których przeżyło się dziecięce lata. Dziękuję za ten artykuł i pozdrawiam Autorkę 🙂

  22. ~Janusz napisał(a):

    Byłem na Podlasiu w 2012 r, ale rejon Biebrzy , kwaterę mieliśy w Rajgrodzie, i przez tydzień sporo zwiedziliśmy, na 10 dniowy pobyt z dojazdem 600km x2 i kwaterą i wydaliśmy 2tys. zł więc byliście rozrzutni jak za kilka dni po 900zł na łeb. Jeszcze tam wrócimy bo dopiero nas wzieło na Podlasie.

  23. ~Jan napisał(a):

    Warto odwiedzić także Soce, wieś niedaleko Trześcianki, z najbardziej kolorowymi okiennicami,uznaną jako wieś zabytkową.

  24. ~Agnieszka napisał(a):

    Mi się własnie bardzo podoba, ze „nie samochodem” 🙂 sama go nie posiadam, a zaczynam podróżowanie z dziećmi , to właśnie na transport publiczni jesteśmy skazani. Jak na razie, z racji wieku, podróżujemy w miejscowości podwarszawskie, ale mam nadzieję że z biegiem czasu będziemy rozszerzać krąg zainteresowań. Liczę na ciekawe wpisy z okolic Warszawy. agamariamarcin.blogspot.com zapraszam 🙂

  25. ~Egon napisał(a):

    Pani Agnieszko,jeśli chce Pani zrobić trip po Podlasiu,to proponuję karem nie busem,czasami takie widoki na cały ten land będzie inny wiu .Z poważaniem Iwan

  26. ~Marta napisał(a):

    Tak z ciekawości, co Pani zwiedziła w Hajnówce i okolicy, że twierdzi Pani, że to nieciekawe miasto?
    To miasto przede wszystkim słynie z połączenia religii katolickiej i prawosławnej.Czy zwiedziła Pani Sobór Świętej Trójcy, perełkę tego miasta? Czy była tam Pani w trakcie nabożeństwa, którego urokiem zachwyca się wielu? Czy była Pani w pięknym kościele pw. Podwyższenia Krzyża Pańskiego, gdzie znajdują się unikatowe organy z przełomu XIX i XX wieku?
    Przejechała się Pani kolejką wąskotorową na Topiło?
    Odwiedziła Pani Muzeum Kultury Białoruskiej?
    Czy przeszła się Pani targowiskiem, posłuchała ludzi mówiących w śpiewnym dialekcie? Wszakże Hajnówka to też miejsce, które zamieszkuje mniejszość białoruska.
    Skosztowała Pani słynny hajnowski marcinek?

    O żadnej z tych rzeczy nie przeczytałam tutaj, wspomina Pani tylko o nietrafionym noclegu w Pasiecznikach- zresztą całkowicie się zgadzam, miejsce nijakie i jeszcze droga w remoncie-całkowite zmarnowanie czasu… Ale w Hajnówce naprawdę warto spędzić chociaż parę godzin.

  27. ~podlasianin napisał(a):

    pozdrawiam wszystkich zafascynowanych podlasiem
    proponuje darmowy kontakt z e mna w celu pomocy tutrystycznej moge wyjasnic gdzie pojechac jak i co nalezy zobaczyc bo czytajac ten wpis widze ze bardzo duzo pomineliscie na wycieczce
    ps. kraina otwartych okiennic to trzy wioski puchły, soce i trzescianka tak na marginesie

    pozdrawiam zafascynowanych naszym regionem

  28. ~max napisał(a):

    Byłem na Podlasiu 10 dni rowerem w sierpniu. B. miło. Wrócę tam.Na sam Białystok poświęciłem 2 dni. I….śliczniejszych plantów niż w Białymstoku nie spotkałem. W ogóle ładne miasto. Warszawa -Białystok pociągiem z moim rowerkiem a później już tylko rower. Ale …10 dni to mało. Wieee..le miejsc jeszcze do zobaczenia. Pozdrawiam. Miłośnik Polski wschodniej mieszkający w zachodniej.

  29. ~Podlasiani napisał(a):

    Miło mi , że tak pozytywne są odczucia osób nie zwiazanych z tym regionem ,jestem rodowitym podlasianinem lecz bardziej zwiazanym z zachodnią częscia regionu,polecam przyszłym podróżnikom również Ciechanowiec,Drohiczyn,Kurowo (nad Narwią i okolice) ,Biebrzę.

  30. ~texier napisał(a):

    ja polecam szukac nowych miejsc na północnym Podlasiu, często nieodkrytych jeszcze przez przewodniki. Przez przypadek trafiliśmy do wsi Wierzchlesie – niedaleko rzeczonego Supraśla(kilkanaście kilometrów). Po prostu znaleźliśmu akurat tam tani dom do wynajęcia. Właściciel potraktował nas bonusowo bo byliśmy podobno pierwszymi turystami, którzy zostali na noc w wierzchlesiu… Niby nic wielkiego, ale koniecznie trzeba zobaczyć. Piękne, choć skromne (ale bardzo dobrze utrzymane) drewniane domki ciągnące się przez dobre dwa- trzy kilometry. Czarna białostocka – tutaj zaczyna się szlak lokalnych artystów, byliśmy u kowala, garncarza i u tkaczki. Wszyscy otwarci, chętni do rozmowy mimo, że nie wszędzie coś kupiliśmy… Noi i właśnie Supraśl = też moim zdaniem wciąż nie do końca odkryty. Klasztor i muzeum ikon to tylko fragment atrakcji, choć ta jedna z największych chyba zniknęła. Pub i pierogarnia przy starym, drewnianym kinie o imieniu bodaj Szarotka, był przebojem miasteczka. Właściciele nie ograniczali się tylko do knajpy z bardzo dobrymi pierogami w wielu postaciach, ale też w starym kinie organizowali niemal co tydzień jakieś koncerty. My trafiliśmy na koncert Czesława, który bywał tam regularnie… Niestety, właściciele z władzami miasta nie żyli zbyt dobrze no i w pewnym momencie się skończyło – ale to wieści sprzed ponad roku więc może coś się poprawiło…, No i jeszcze słynny teatr Wierszalin – to właśnie w Supraślu ma swoją siedzibę…. Byliśmy dwa tygodnie i planujemy kolejne wakacje właśnie tam…

  31. ~Bonifacy napisał(a):

    Małe sprostowanie. Podlasie leży na południe od Hajnówki, wy zwiedzaliście Województwo Podlaskie.

  32. ~blondeskin napisał(a):

    polecam wszystkim taką kombinację na rowerach, tytuł kombinacji „trzy puszcze”
    wieczorem dojechałem samochodem do Mielnika n. Bugiem, a rano start na rowerze przez trzy puszcze: białowieską, knyszyńską i augustowską, meta w Suwałkach, łącznie 320 km, jechałem 3 dni na luzie, szukałem plenerów więc trzymałem się głównie dróg leśnych. Noclegi u ludzi w Michałowie i Dąbrowie Białostockiej.
    Powrót z Suwałk do Białegostoku pociągiem, spanie u znajomych, rano autobus do Siemiatycz i stamtąd rowerem do Mielnika. Powrót samochodem do Rzeszowa.
    Zainteresowanym mogę wysłać zapisaną trasę na endomondo.

  33. ~terw napisał(a):

    Dziękuję za piękny opis wrażeń z Podlasia To kraj mojego dzieciństwa sprzed 60+laty. Miesiąc temu odbyłam podróż sentymentalną. Wrażeniami żyję do tej chwili. Wszystkim POLECAM. TAK, TAM CZAS ZATRZYMAŁ SIĘ ! Moje podróże po krainie obejmowały więcej miejscowości.
    Z każdej z nich kosz wrażeń. W przyszłym roku wybiorę się ponownie . Zrobię sobie urodzinowy prezent.Tam się urodziłam i tam skończę 70lat., a potem …może uda się pojechać znów-dzieli mnie tylko prawie 700- 800km. Dla tych i takich wrażeń odległości nie liczą się.
    pozdrawiam TERESA

  34. ~paweł napisał(a):

    Nie wspomina Pani o restauracji Carskiej i wspaniałym hotelu tamże; co rok mieszkamy w salonkach na stacji Białowieża Towarowa. Po naszych wyczerpujących afrykańskich i azjatyckich wyprawach nie wyobrażamy sobie końca sierpnia bez wyciszenia i lektury w Carskim. Nic nie pisze Pani o wspaniałej kuchni hotelu Żubrówka, o Stoczku….

  35. ~egon napisał(a):

    Nie publikujedmy pani Agnieszko polonistko pewnych komentarzy?

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      Niektórych nie, owszem. Ale w tym przypadku po prostu byłam w podróży i dopiero teraz biorę się za pracę.

  36. ~jola napisał(a):

    Tereny te ,o ktorych mowa zamieszkale sa glownie przez mniejszosc narodowa, prawoslawie.

  37. ~Anonim napisał(a):

    Szkoda, że będąc na Podlasiu, nie widzieliście Łomży i Nowogrodu. W szczególności Skansenu Kurpiowskiego.

  38. ~Podlasianka napisał(a):

    Tykocin i Supraśl to dwa miasta, które trzeba na Podlasiu zobaczyć. Krynki również zyskałyby na atrakcyjności, gdyby lokalne władze zadbały o turystykę. Miejscowość ta ma bogatą historię i kulturę (opróćz cmentarza jest tam kilka synagog, a raczej już ruin zarośniętych krzaczorami). Nie napisałaś wiele o Białymstoku. Rozumiem, że spędzaliście tam tylko wieczór, ale jak Ci się podoba klimat Rynku Kościuszki?

  39. ~simplex napisał(a):

    Ale jaja, jest jeszcze coś oprócz Warszawy….

  40. ~vatermann shoevarek napisał(a):

    Przeczytalem ten artykul ze wzgledu na moje wakacyjne wspomnienia, kiedy to niesiony entuzjazmem po przeczytaniu sprawozdania Zygmunta Glogiera z wyprawy dolina Narwii spedzilem kilka dni w okolicach Goniadza.

    Niestety musze skomentowac styl autorki. Pomimo juz prawie 20-to letniego pobytu poza granicami Polski jest mi wstyd gdy zlapie sie na kaleczeniu polskiej mowy. Autorka, ktora ma ponoc pisarskie ambicje, nie widzi w tym zadnego problemu. Rozumiem, gdy uzywa sie obcych slow w dziedzinie, w ktorej jezyk polski nie nadaza wprowadzic wlasnych odpowiednikow. Kiedy jednak naduzywa sie obcych zwrotow bez zadnego wyraznego celu, to zabieg ten po prostu razi doroslych czytelnikow. Autorce daleko do erudycji Paska wiec zamiast cool wychodzi lame. Przypomina mi sie scenka z mojego dziecinstwa kiedy to polscy emigranci po spostrzezeniu, ze obsluguje ich Polak wolali: „Kole i dwa hod dogsy, please!”.

    Jesli chodzi o Podlasie to polecam lekture „Dolinami rzek polskich” Zygmunta Glogiera i jego opowiesc o podrozy w gore doliny Narwii. Okolice Goniadza, jedyna czesc Podlasia jaka do tej pory odwiedzilem, daja duzo okazji do odbycia przyjemnych wycieczek rowerowych lub pieszych. Dolina Narwii wczesnym rankiem lub wieczorem wyglada pieknie. Na podmoklych lakach mozna spodkac losie, a podczas rowerowej wycieczki uprzejmy dzik goniac doda ci skrzydel. Z mojego doswiadczenia radze jednak unikac miesiecy letnich, gdyz w lasach niepodzielnie panuja ogromne roje gzow. Wiosna lub jesien wydaja sie byc lepszymi porami roku, zarowno ze wzgledu na kolory jak tez duzo wieksza aktywnosc ptasich i czworonoznych mieszkancow.

  41. ~Asia napisał(a):

    To MOJE kochane Podlasie, domy jak w Ciechanowcu. Dawno tam nie byłam. Muszę to szybko nadrobić.

  42. ~Ela napisał(a):

    Polecam też Siemiatycz, Drohiczyn i Grabarkę. Podlasie jest naprawdę piękne, ale mało reklamowane

  43. ~Kamila napisał(a):

    Wszystko ładnie, pięknie, ale jak już, to do „Bud” a nie „Budów”.

  44. ~j.s. napisał(a):

    Niestety,językowo i stylistycznie-do poprawki/np.Supraśl n i e j e s t z w i e d z o n y !!!Poza tym – o.k.!

  45. ~japapan napisał(a):

    Podlasie kraina mojego dzieciństwa mojego dzieciństwa i miejsce narodzin Białystok.
    Region i ludzie których należy poznać i zrozumieć. Urodziłem się i pomieszkiwałem w Supraślu a w II kl. szkoły podstawowej migrowaliśmy w Polskę lądując na Dolnym Śląsku. Jaka tego przyczyna? to temat rzeka, koszmarny wspomnień czar okresu stalinowskiego i po nim. Jestem człowiekiem dojrzałym a od 1977 r. przebywam w Wielkopolsce. Pomimo upływu lat nadal z wiosną jak krzyk dzikich gęsi, wabi i mami mnie kraina rzek, puszczy, sosen supraskich. Polecam każdego którego znam do odwiedzin tamtych stron, niestety Polacy wolą Egipt, a szkoda.

  46. ~Ela napisał(a):

    Gratuluję wyjazdu, chociaż zabrakło mi opisu wielu wspaniałych miejsc na trasie, chociażby Pentowo, Kurowo i Waniewo blisko Białegostoku, rajskie miejsca dla rowerzystów. Podlasie to wciąż nieodkryta perełka

  47. ~Lehoo napisał(a):

    Moje wrażenia z Podlasia są bardzo podobne i zgadzam się, że najlepszym środkiem transportu w tych okolicach jest samochód zamieniany na rower. To pozwala uniezależnić się od słabo rozwiniętej siatki połączeń i równocześnie dojechać rowerem tam, gdzie samochodem niekoniecznie by się dojechało.
    Mam jednak jedną uwagę do samego tekstu: określenie „cmentarz wygląda jak zwykłe chaszcze”, nie jest określeniem pejoratywnym w stosunku do kirkutu. Taki stan cmentarza nie świadczy o „nieobecności kutury żydowskiej”, lecz jest jej immanentną cechą. Żydzi uważają, że śmierć jest powrtoem do natury, stąd całkowity brak na cmetarzach kwiatów ciętych a zwłaszcza sztucznych – zamiast nich na groby przynosi się kamienie – oraz brak jawnej ingerencji w proces zarastania nekropolii. Ona ma zintegrować się z przyrodą, jak ciało człowieka po śmierci…

  48. ~psed napisał(a):

    Klasztor w Supraślu – bardzo zła organizacja zwiedzania tego lata. 50 minut czekania w bramie w towarzystwie ok. 40 poirytowych osób z czego połowa to wycieczka z Piotrkowa Trybunalskiego z umówionym zwiedzaniem o 15:00. Przewodniczka tej wycieczki nie mogła się telefonicznie dodzwonić do klasztoru, na dzwonienie dzwonkiem przy furcie też nie było reakcji. W tym czasie przeszła burza i znacznie sie ochłodziło. Gdy nadciągała koleja burza daliśmy sobie spokój zwłaszcza, że od 16:00 w klasztorze obowiązuje cisza co oznacza koniec zwiedzania. Na szczęście to był jedyny „zgrzyt” w czasie naszego zwiedzania Podlasia.

  49. ~Burbon napisał(a):

    200zł za dojazd z Warszawy do Białegostoku? Czym wyście jachali, taksówką? Na większość typowo prawosławnych miejscowości (tu wam się kłania „Hajnałka”) nie warto tracić czasu bo tam naprawde nic nie ma… Jak już koniecznie pooglądać coś z prawosławnych miejsc kultu to ta cholerna góra Grabarka, tylko trzeba pilnować żeby nie trafić w jakiś dzień spędu, tak samo jak do klasztoru jasnogórskiego. W samym Białymstoku warto z budynków sakralnych zobaczyć kościół Farny (to małe białe to kościół, to duże czerwone z cegieł to „przybudówka”) i jeśli jakimś sposobem się uda to małe katakumby pod spodem. Drugim kościołem w Białymstoku wartym odwiedzenia jest kościół św. Rocha, a właściwie to jego wieża bo to jeden z najwyższych punktów w mieście (i tu znów jeśli się uda, bo nie jest łatwym dostać pozwolenie). Tyle odnośnie miejsc kultu, a widoczki i ciekawe miejsca? To już niestety trzeba samemu gdzieś trafić, bo nie każdemu podoba się to samo. Kraina Otwartych Okiennic to dla mnie była strata czasu, całkiem tam ładnie ale moim zdaniem już lepiej pojechać pod Tykocin do karczmy w Kiermusach

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      Jechałam z Leszna w Wielkopolsce. Najpierw bilet do Poznania, potem do Warszawy – tu się uzbierało 70 zł.

  50. ~Blekaczka napisał(a):

    Znam kocham tamte strony, rodzinne mojej mamy. Do dziś mam tam rodzinę. Weszłam, bo tęsknię. Zabrakło mi… Siemiatycz z zalewem, pałacem i Muzeum Wsi, Ciechanowca, wsi – zaścianków, rzeki, rzeki Bug, tak oczywistej dla tylko tamtych terenów, tak wytęsknionej dla granicznych Białorusinów. Natalka Babina pisała w magicznej powieści „Miasto ryb”: (…)„Wiecie, co to granica? Ludzi, którzy na niej mieszkają, rozpoznacie z daleka. Mają w oczach smutek. Ich przestrzeń otwiera się tylko na wschód. Od zachodu zamyka ją drut kolczasty. Tylko kanie swobodnie latają tam i z powrotem. (….) I w letni dzień, kiedy fala upału kołysze w powietrzu krzakami wikliny, zdaje się, że tam, za drutami, zaczyna się coś niezmiernie, niewiarygodnie pięknego. Zaczyna się, ale nie dla nas: po drodze są druty.” Zgadza się. Na Podlasiu jest niezmiernie, niewiarygodnie pięknie. „Płasko, daleko”, że podkradnę z „Mazowsza” Baczyńskiego .Śpiewnie i z cudnym zaśpiewem w mowie. Zaściankowo i rozbrajająco parafialnie. Jakby w rdzeniu najstarszej sienkiewiczowskiej ojcowizny.
    W tym artykule klimatu nie poczułam. Szkoda. Bo w każdym miejscu najpierw są ludzie i to oni naznaczają je, budują, dają mu duszę. Na przykład w głębi za „otwartymi okiennicami”. Proszę, proszę o tym pamiętać. Inaczej powstanie jeszcze jedna mapa trasy. Pozdrawiam bardzo serdecznie

  51. ~Piotr napisał(a):

    Dlaeczego osoba „z wykształcenia polonistka” używa takich słów: „to tak zwane must”, „ale żadna z niej MUST SEE”, „Na tego typu objazdowy trip”?

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      Bo w języku najpiękniejsze jest to, jak się zmienia. Tutaj mamy do czynienia z językiem internetu, językiem blogowym. Nie piszę tu w taki sposób, jak w książkach czy publikacjach naukowych. Kontekst jest niezwykle istotny.

      1. ~Gosia napisał(a):

        A czystość języka zawsze ważniejsza od kontekstu – tego uczą na DOBRYCH studiach.

        1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

          Uczą o wielu szkołach – tych konserwatywnych i liberalnych. Ja jestem zwolenniczką tej liberalnej. Ale piękno ludzi, podobnie jak piękno mowy, leży w tym, że różnimy się opiniami 🙂

    2. ~Alima napisał(a):

      Hej! Będziemy z meżęm jechali na Podlasie. Kojarzycie dobry kantor w Białymstoku? Nie wiem na który się zdecydować

  52. ~Jan R napisał(a):

    Zwiedzałem już Podlasie. Jest piękne, wyciszone i kolorowe. Tak jak na fotografiach zamieszczonych powyżej. Zachwyca klimatem, gościnnością i otwartością rdzennych podlasiaków. W sierpniu bylem w Gródku. Bardzo schludne i spokojne miasteczko, mili ludzie, pyszne obiady, poczęstunek z regionalnych potraw. Pyszne były też maliny z ogrodu. Jan R.

  53. ~Poganin napisał(a):

    Supraśl w jeden dzień ? To trochę za mało. Żeby zwiedzić Supraśl i okolicę trzeba przynajmniej tydzień: Królowy Most, arboretum w Kopnej Górze, szlak Powstania Styczniowego, szlaki w Puszczy Knyszyńskiej…

  54. ~SEB napisał(a):

    Kurczę, jak się zamieszcza jakieś ciekawe zdjęcia, to się je PODPISUJE.

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      Nie sądziłam, że notka dotrze do tak szerokiej publiczności – miała być tylko zapowiedzią kolejnych. Ale skoro się tak stało, to słuszna uwaga – podpisuję

  55. ~emef napisał(a):

    ja zamiast „(… za przyjazd po nas do Budów)” napisałbym … do Bud

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      poprawione

  56. ~Krysia napisał(a):

    Ja w tym roku również odwiedziłam Białowieżę, Kruszyniany i Otwarte Okiennice 🙂 U mnie najważniejszym punktem były kulinaria no i wycieczka trwała tylko 2 dni ale widzę, że odczucia mamy podobne i te negatywne – rezerwat pokazowy żubrów i te pozytywne 🙂

    Pozdrawiam!

  57. ~semis napisał(a):

    Znowu spreparowane zdjęcia, gdyż gdyby zdjęcie pokazało więcej, aniżeli 2 domy, to byłaby to katastrofa pewnie. A te 2 domy, czym tu się zachwycać ? A czy jest tam jakaś na poziomie infrastruktura turystyczna: restauracje, takie że po zjedzeniu nie ma zaburzeń, hotele, zajazdy, etc ? Dopóki tego nie ma, to ten rejon najlepiej oglądać na zdjęciach, albo niech spragniona wrażeń młodzież, niech się tam wybiera.

    1. ~marek napisał(a):

      Zapraszam do Supraśla, zdjęcie zrobione na ulicy w centrum, ale nie jestem pewny czy to zdjęcie jest PAni która pisała tekst, dożo domów na tamtej ulicy jest wyremontowanych. a co do hoteli i restauracji?? zajedź i sie przekonaj lub chociażby wpisz w google bo jak na około 5 tysięczne miasteczko jest tam około 5 hoteli w tym 2-3 są ze spa, jeden z basenem,bary, restauracje rowery, obok plażą, całkiem sporo atrakcji, a no i jeżeli to CIebie interesuje jest też biedronka i orlen:D

      1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

        Tak, zdjecie moje. Zdecydowana większość znajdujących się na blogu zdjęć jest autorstwa mojego lub towarzyszących mi w podróży osób. Jak jest inaczej, to zawsze zaznaczam.

    2. ~jk napisał(a):

      Zapraszam wszystkich kochających ciszę i spokój do zwiedzania również Biebrzańskiego Parki Narodowego, w szczególności Czerwonego Bagna oraz Doliny Biebrzy. Jako miejsce do zatrzymania polecam położony nad jeziorem pensjonat we wsi Tajno Podjeziorne.

  58. ~Kasia napisał(a):

    Szkoda, że nie byliście na Bugiem 🙂 Przepiękny Mielnik, Drohiczyn… Lokalne miasteczko Siemiatycze. Koniecznie Święta Góra Grabarka.
    Podlasie jest przepiękne. W sam raz na weekendowy wypad dla tych, którzy chcą odpocząć od dużego miasta, pooddychać świeżym powietrzem, pocieszyć się zielenią. Tam czas płynie inaczej. Spokojniej.
    Jest tanio. Kuchnia smaczna. Ludzie życzliwi.
    Jako transport polecam własne auto, do którego można zapakować rowery. Transport publiczny w powiecie siemiatyckim niestety kuleje :/

    1. ~renata napisał(a):

      Potwierdzam Podlasie jest cudne. Domy drewniane, spokój, pyszny chleb. Jak byłam mała to co roku jeździliśmy na wakacje do Czeremchy, w tym roku pojechałam na urlop w lipcu po 14 latach, nic się nie zmieniło, jest tam cudownie. Bez telefonu, internetu, tylko zwiedzanie okolic. A w Białymstoku to miejscami miałam wrażenie jak bym się cofnęła o 20 lat wstecz.

  59. ~jach napisał(a):

    Z tymi kosztami dojazdu do Białegostoku to chyba lekka przesada 🙂 Polski Bus w najdroższej wersji to 25 zł+1 zł rezerwacja. Czyli w obie strony max 52 zł. Skąd te 200 zł?

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      Jechałam z Leszna w Wielkopolsce. Najpierw bilet do Poznania, potem do Warszawy – tu się uzbierało 70 zł.

  60. ~CruelLeek napisał(a):

    Z całym szacunkiem, ale język wypowiedzi – tym bardziej, jak na filologa – wielce niezadowalający pod względem poprawności językowej: błędy!

  61. ~plusik36 napisał(a):

    Hajnówka teraz jest tylko do przejechania. Jedyna atrakcja to bar U Miszy został zniszczony. Sam bar to taki skansenik socrealizmu ale właściciel to barwna postać. Szkoda że przestał istnieć. A teraz tylko najwyżej zakupy w celu uzupełnienia zapasów i dalej do Białowieży

  62. ~Alicja napisał(a):

    Podlasie to wyjątkowe miejsce na Ziemi; jeździmy tam (2 osoby) od kilku lat, czasami na dłużej, a czasami tylko na kilka dni. Zawsze wracamy wypoczęci, zadowoleni i szczęśliwi, że znowu tam byliśmy. Wspaniałe powietrze, piękne przestrzenie, Puszcza i cudna cisza. Zapraszam do obejrzenia paru amatorskich zdjęć tu: http://mozgojazda.wordpress.com/2014/09/10/puszcza-nigdy-nie-spi/

  63. ~Jacek napisał(a):

    Przejazd tam i z powrotem z Katowic do Białegostoku pociągiem z rowerami i miejscówką 154 zł. Polecam podróżowanie rowerami jest dużo tras rowerowych i będzie coraz więcej. W sierpniu jeździliśmy rowerami od Gdańska przez Mazury i Podlasie do Białegostoku 925 km w 11 dni. Oprócz ruchu dla zdrowia można spokojnie podziwiać okolicę i wdychać powietrze przesycone aromatami pól, łąk i lasów. Zwiedziliśmy też wiele z ciekawostek Podlasia. Zgadzam się jeżeli chodzi o rezerwat pokazowy żubra, rezerwat ścisły w Puszczy Białowieskiej z przewodnikiem to typowa masówka, Supraśl zgadzam się, Bohoniki to strata czasu, Kruszyniany tak i polecam spotkanie z Panem Adamem Iliasiewiczem właścicielem agroturystyki „Perła Kruszyniany”, pominięcie Tykocina to faktycznie błąd. Jeżeli na podstawie wspomnianych wyżej publikacji była planowana trasa, to jakieś nieporozumienie.

  64. ~chłop dojeżdzający napisał(a):

    Na przyszłość polecam zapomnianą przez Boga, historię i samorząd wieś Ozierany Małe gm. Krynki, a zwłaszcza materiały w internecie na fotopolska.eu i porannym. 500 lat historii. Kiedyś mieszkało tam ponad 200 osób. Dzis tylko 6. Przetrwały tam carskie serwituty – zwane dziś Wspólnotą pastwiskową wsi Ozierany Małe. Pozostałość po uwłaszczeniu chłopów w 1861 r. przez cara Aleksandra II. Oaza ważek, motyli, trzmieli, pszczół. Miód tam najzdrowszy w Polsce. Chaty liczą po 150 lat. Wciąż żywa jest tam legenda o smoku ozierańskim, potomkach Jaćwingów, Tatarów, ale przede wszystkim zwykłych ludziach – chłopach ( nazwa nielubiana) , przepraszam – rolnikach. Jeszcze można tam pokosztować i kupić świętą roślinę – ekologiczną w pełnym tego słowa znaczeniu : TOPINAMBUR – słonecznik bulwiasty. Warzywko pochodzące z Kandy, poprzednik ziemniaka. Panaceum przeciwko chorobom cywilizacyjnym jak cukrzyca, nowotwory. Poświęcona w 1614 roku przez papieża – jako bulwa, która miała Europę uwolnić przed klęska głodu. Z topinamburu alkohol można robić. Ze 100 kg wychodzi 9 litrów spirytusu. Tylko, że gorzelnictwo w RP jest zabronione.

  65. ~chłop dojeżdżający napisał(a):

    Na przyszłość polecam zapomnianą przez Boga, historię i samorząd wieś Ozierany Małe gm. Krynki, a zwłaszcza materiały w internecie na fotopolska.eu i porannym. 500 lat historii. Kiedyś mieszkało tam ponad 200 osób. Dzis tylko 6. Przetrwał tam relikt feudalizmu – carskie serwituty – zwane dziś Wspólnotą Pastwiskową wsi Ozierany Małe. Pozostałość po uwłaszczeniu chłopów w 1861 r. przez cara Aleksandra II. Oaza ważek, motyli, trzmieli, pszczół. Miód w Ozieranach Małych najzdrowszy w Polsce. Chaty liczą po 150 lat. Wciąż żywa jest tam legenda o smoku ozierańskim, potomkach Jaćwingów, Tatarów, ale przede wszystkim zwykłych ludziach – chłopach ( nazwa nielubiana) , przepraszam – rolnikach. Jeszcze można tam pokosztować i kupić świętą roślinę – ekologiczną w pełnym tego słowa znaczeniu : TOPINAMBUR – słonecznik bulwiasty. Warzywko pochodzące z Kanady, poprzednik ziemniaka. Panaceum przeciwko chorobom cywilizacyjnym jak cukrzyca, nowotwory. Poświęcona w 1614 roku przez papieża – jako bulwa, która miała Europę uwolnić przed klęska głodu. Z topinamburu alkohol można robić. Ze 100 kg wychodzi 9 litrów spirytusu. Tylko, że nielegalne gorzelnictwo w RP jest zabronione.

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      Byliśmy 🙂 Ale nie mieliśmy tej wiedzy, choć słomiane rzeźby zostały sfotografowane 😉

      1. ~chłop dojeżdżający napisał(a):

        To fajnie, że „ozierańskie baby” nie uszły uwadze i zostały utrwalone. Są one zrobione ze starych, pustych wierzb, co to miały ponad 100 lat i nie jeden dzięcioł jak i diabeł w nim hasał . Teraz swoje siedziby mają w nich pszczoły samotnice, trzmiele,muchówki a przy ziemi jaszczurki i ropuchy. Jest nawet relacja o tych „Babach” co to zabłąkanym turystom wskazują drogę. Do niedawna była tabliczka z zaproszeniem do bezpłatnego skorzystania z plantacji malin, strączków grochu i lendźwiana ( groch ruski , lub soczewica podlaska), ale „dobrzy ludzie” wykorzystali ją w nieznanym mi celu…. MOze trafil sie fetysz albo kolekcjoner….
        Ozierany Małe – Jeziorany leżą w prastarym Księstwie Czarnej Rusi, później było to Wielkie Księstwo Litewskie. Reczpospolita Obojga Narodow. Dawna gubernia grodzieńska, powiat grodzieński po I wojnie đwiatowej. Właściwie to resztka utraconej Grodzieńszczyzny. Tutaj II woja światowa i okupacja sowiecka + niemiecka+ sowiecka trwała 9 lat. Powróciły w RP w dniu 25.05.1948 r. Szkoda, że w Ozieranach nie zajechaliście nad graniczną rzekę Świsłocz. Piękne widoki. Budki straznicze chroniace imperium ostatniego dyktatora Europy. Jej biegiem, gdyby nie granica można byłoby dopłynać kajakiem do Niemna, a później do Bałtyku. To teren dawnej Puszczy Swislockiej , znajdzwane sa tu szczatki turow .
        Ozierany to kraina proroków. Miał tutaj swoich wyznawców prorok ILIA KLIMOWICZ. Leczyl kobiety z bezplodnosci modlitwa…… Sowieci go zabili w 1939 r. jako bialoruskiego Boga. Mamy po nim teatr WiERSZALIN. W lipcu 1944 miala miejsce duza bitwa . Szczatki sowieckich zolnierzy jeszcze tkwia w torfowiskach doliny i to tysiace…..Poranne mgly przpominaja tych niepogrzebanych nieszczesnikow…….
        Dwa film były tu kręcone ” Daleka droga” w 1973 , produkcja polsko-włosko-węgierska. Z polskimi aktorami jak Englert, Machalica. Temat o chlopach panszczzynianych wg Iwana Turgieniewa i F.DOstojewskiego, oraz prorok ILiaę z Trela w roli glownej.w 1993. Mieszkancy grali statystow, czyli jest to wies filmowa.

  66. ~Bieszczady napisał(a):

    Ładnie ale najlepsze prace starych przedwojennych Cieśli znajdują sie w Bieszczadach i okolicach 😉

  67. ~jjo napisał(a):

    Podlasia nie mylić z Południowym Podlasiem. Zawsze mnie to drażni jak Biała Podlaska jest mylona z Bielskiem Podlaskim , Białymstokiem , a nawet lokowana koło Suwałk. Suwalszczyzna to już nie Podlasie i nie powinna być kojarzona z Podlasiem. Co prawna po reformie adm. znalazła się w woj białostockim, które jest Podlaskim z nazwy ale to już nie Podlasie. Zachęcam do przestudiowania mapy – okaże się wówczas że miejscowości o nazwie „Podlaski/Podlaska” wcale nie leżą w województwie Podlaskim. Południowe Podlasie jest odrębnym kulturowo miejscem , może trochę podobnym do Białostocczyzny, ale jednak innym i również wartym zwiedzenia. Zachęcam do odwiedzenia Południowego Podlasia – Janów Podlaski – Kodeń Leśna Podlaska , „Szwajcaria Podlaska” i inne. Pozdrawiam.

  68. ~jancet napisał(a):

    Tekst ciekawy, tylko nazwa mocno nieścisła. Supraśl, Białowieża, Kruszyniany NIE LEŻĄ na historycznym Podlasiu. To już przedrozbiorowa Litwa.

  69. ~Ela napisał(a):

    Dzięki za te wiadomości. Marzę od kilku lat o wycieczce na Podlasie. Teraz jeszcze bardzie się nakręcam.

  70. ~maja chogori napisał(a):

    Mnie najbardziej podoba się Kraina Błękitnych Cerkiewek, błękitnych malowniczych cmentarzy, błękitnych kapliczek i błękitnych krzyży na rozstajach polnych dróg. Dla Tatarów i Mongołów ze Złotej Ordy Batu-chana, kolor błękitny był kolorem świętym. Był symbolem nieskończonego nieba, bóstwa – Tengri. No i Góra Grabarka, z tysiącami wotywnych krzyży, spłowiałymi przez deszcze, słońce i wiatr. Zrobiłam o tej fascynującej krainie dwie wystawy fotograficzne, szkoda, że tam nie mieszkam.

  71. ~podlasie napisał(a):

    A ja bym jeszcze proponowała koniecznie przejść się szlakiem ekumenicznym w Kruszynianach i zajechać do Poczopka. A gdzie na trasie zniknęła Łomża, Sokółka, Różanystok, Augustów, Studzieniczna, Suchowola i centrum Europy? Tygodnia za mało:) http://atrakcjepodlasia.pl/atrakcje-turystyczne.htm

  72. ~B.~~ napisał(a):

    W sierpniu po raz pierwszy dotarłam na Podlasie. Spędziliśmy tam z rodziną zaledwie 2,5 dnia ale Podlasie nas zachwyciło… Nocowaliśmy w agroturystyce Maciejówka w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej. Cisza, spokój i jakieś 2 domy w zasięgu wzroku. Jeden dzień poświęciliśmy na meczety (Bohoniki i Kruszyniany) plus Sokółka (biegiem) i Krynki (no cóż – wrażenia podobne jak autorki bloga). W Kruszynianach był fantastyczny przewodnik, za to jedzenie w Tatarskiej Jurcie trochę wg mnie przereklamowane, a ponieważ to było sobotnie popołudnie to już wielu dań z karty brakowało. Następny dzień był bardziej „przyrodniczy” – tzn. Silvarium w Poczopku, arboretum w Kopnej Górze i na koniec Supraśl. A przez cały czas za oknami samochodu lasy, łąki i zagubione wśród nich wsie- staraliśmy się jeździć jak najbardziej bocznymi drogami ( mimo, że samochodem, a nie rowerami). Wracając udało nam się jeszcze zahaczyć o Tykocin (na prawdę warto) – w zamku kolejny fantastyczny przewodnik – historię Polski w pigułce dzieci lepiej poznały ( i zapamiętały!) niż przez parę lat szkolnej edukacji. Niestety nie wiem jak Pan miał na imię ( miał charakterystyczne długie włosy) – ale serdecznie pozdrawiam (może przeczyta ;). Tykocin, Sokółka i Supraśl to must see dla miłośników filmów ” U Pana Boga w ogródku” i „U Pana Boga za piecem”. W Tykocinie jedliśmy obiad w filmowej restauracji – szkoda tylko, że o tym nie ma tam ani słowa.

  73. ~B*Anita Demianowicz napisał(a):

    Cieszę się, że moje posty pomogły Ci w planowaniu wizyty w tym przepięknym zakątku Polski. Często podróżuję na drugi koniec świata, ale 2 tygodnie samotnej jazdy rowerem wzdłuż wschodniej granicy, pozwoliło mi odkryć na nowo uroki kraju. Miejsca są piękne, jednak esencją tego wyjazdu byli dla mnie ludzie. Mieszkańcy tych rejonów są fantastyczni! Wiem, że za rok tam wracam! I serdecznie polecam wędrówkę rowerową.

  74. ~Perko napisał(a):

    Dziękujemy za skorzystanie z naszej oferty / wypożyczenie rowerów/. Wypożyczalnie „Perko bikes rental” powstały w tym roku i miło nam jest ,że chociaż trochę przyczyniliśmy się do uatrakcyjnienia pobytu na Podlasiu.
    Nadmieniam ,że posiadamy także stacjonarne wypożyczalnie w Tykocinie- „Alumnacie” i w Supraślu- „Borowinowym Zdroju”.
    W następny roku chcemy rozszerzyć ofertę o wypożyczalnie kajaków. I zaproponować wycieczkę rowerową Białystok – Tykocin -Supraśl-Kruszyniany- Białowieża . Powrót kajakami do Tykocina lub Białegostoku.
    Zapraszamy Panią ponownie na Podlasie i prosimy o kontakt. Na pewno zaproponujemy specjalną ofertę.
    Czy możemy umieścić Pani opis wycieczki /ze zdjęciami/ po Podlasiu na naszej stronie http://www.perkowscy.com ?
    Serdeczne pozdrawiamy
    A. L. Perkowscy

  75. ~Vojtek napisał(a):

    Witam!
    Link dostałem od znajomej z Krakowa. Od półtora miesiąca przebywam w Suwalskiem. W okolicy Lipska. Niektórzy piszą LIPSK NAD BIEBRZĄ. Mogę tu być znacznie dłużej. Zobaczymy jak wyjdzie. na razie bardzo mi sie podoba. Odpoczynek od ASFALTOWEJ DŻUNGLI jaką jest Warszawa. Wszystko tu mi się podoba. A najbardziej uprzejmi ludzie, cisza, spokój. I pobyt opisuje na swoim blogu. Serdecznie zapraszam.
    Warszawiak rodowity na wsi.

  76. ~Mama napisał(a):

    Ale pięknie piszecie o Podlasiu. Pierwszy raz byłam kilka lat temu z racji ze nabyłam bardzo podlaskie nazwisko. Mój mąż zupełnie nie rozumiał skąd moje zachwyty. On opuścił ” podlaską dziurę” ponad 20 lat temu. A mnie urzekły te miejsce jakże inne od mojego rodzinnego Śląska. Kruszyniany – szok przeżyłam – bo książę Karol tam był z wizytą – a ja tylko z racji nazwiska pojechałam. Białystok nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, bo to jak Katowice z mojego dzieciństwa. Ale gdzieś tam w głowie próbuję zaplanować odkrywanie Podlasia z całą rodziną. Chciałabym pokazać dzieciom coś innego niż New York, bo tu mieszkamy. Informacji szukam w sieci, bo od męża niczego się dowiedzieć nie mogę 🙂

  77. ~Elmes napisał(a):

    polecam Supraśl, piękne miasteczko, polecam co najmniej na cały weekend a nie na 4 godziny 😉

  78. ~Małgorzata napisał(a):

    Świetne zdjęcia i tekst! W ogóle Podlasie jest piękne i tajemnicze, byłam i również zamierzam stworzyć małą relację na mojej stronce Fb, gdzie serdecznie zapraszam! Jeśli mogę zostawiam adres i zapraszam do odwiedzin
    https://www.facebook.com/recipefortrip
    Pasjonatka podróży, nie tylko kulinarnych
    M.

  79. ~Krzysztof Matys napisał(a):

    Pozdrawiam Agnieszkę i cieszę się z tak dużego blogowego sukcesu Podlasia. To moje rodzinne strony. Od 15 lat jeżdżę po świecie, ale zawsze tu wracam. Polska egzotyczna, piękna, ale ciągle niedoceniana. A szkoda. Na moim blogu więcej o Podlasiu, m.in. duch puszczy, czyli samogon z Podlasia oraz dlaczego Sylwestra obchodzimy tu dwa razy: http://krzysztofmatys.blog.onet.pl/tag/podlasie/

  80. ~Mokol napisał(a):

    Supraśl, chociaż jest bardzo małym miasteczkiem, pełny jest pięknych atrakcji oraz zabytków. Aż szkoda byłoby którekolwiek z nich pominąć, a o to z kolei zdecydowanie nietrudno, kiedy podróżuje się po mieście samochodem. Biorąc pod uwagę strukturę oraz wartości Supraśla, warto jednak przerzucić się na całkowicie inny środek lokomocji. Jest w czym wybierać, gdyż uroki tego miasta można eksplorować zarówno metodą wodną, jak również metodą lądową. Na szczególną uwagę w Supraślu zasługuje przede wszystkim monastyr. Budynek ten jest przedmiotem największej dumy tego niewielkiego podlaskiego uzdrowiska. Absolutnie warto bowiem tu przy okazji nadmienić, że Supraśl nie jest zwykłą kilkutysięczną miejscowością. Ze względu na brak ośrodków przemysłowych, florę, faunę oraz mikroklimat, uznaje się je za uzdrowisko, co sprawia, że jeszcze bardziej warto wybrać się do niego w podróż, by pooddychać świeżym powietrzem. Natomiast jeżeli chodzi z kolei o oddychanie owym świeżym powietrzem, to nie ma pozytywniejszej możliwości jak kajak czy rower. Wiadomo jednak przecież, że nikt nie będzie wybierał się na wakacje z własnym rowerem – a tym bardziej – z własnym kajakiem. Czy ten kłopot da się jakoś rozwiązać? Ależ oczywiście, że tak. Już wyjaśniamy w jaki sposób. Rozwiązanie jest bardzo proste, oczywiste oraz efektywne. Wystarczy wyłącznie skierować swoje prężne kroki w stronę naszej wyjątkowej wypożyczalni. Proponujemy sprzęt w doskonałym stanie oraz korzystne ceny. U nas dostaniesz wszystko: od łodzi, do roweru. Odwiedź naszą stronę i zaznajom się z naszą ofertą oraz cenami wynajmu. Na pewno nie pożałujesz. Zapraszamy serdecznie do nas oraz do Supraśla. Warto zajrzeć http://www.wypozyczalnia-suprasl.pl

  81. ~okiemalexa napisał(a):

    Dobrze napisane i przyjemnie się czyta. Od dłuższego czasu rozważam wyjazd w tamte strony i chyba na najbliższą wiosnę się zdecyduje. Pozdrawiam!

  82. ~Monika napisał(a):

    Aga, jak zwykle wyczerpujący post pełen informacji i blogów do poczytania 😀 za to Cię uwielbiam, że nie szczędzisz podawania linków:)
    Piękne te budynki (kościół i meczet szczególnie) chyba się zakochałam w Podlasiu… Pozdrawiam:)

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      dzięki Monika. Wiesz, ja właśnie za to cenię internet – nie trzeba, jak w książce, wszystkiego przepisywać, by wyczerpać temat, ale wystarczy podlinkować – inny blog, stronę czy nawet prywatną firmę, bo czemu nie. Blogerzy popadają w manię „cenienia się” i nie oddawania linków za darmo. Ale czy to na pewno dobra droga? Czy nie zabija to internetowości?

  83. ~Tripeconomy napisał(a):

    Świetne zdjęcie i piękny widok. Mam nadzieję, że kiedyś tam dotrę. Swoją drogą – dobry artykuł, pełen pomocnych informacji. Miłego dnia i nie przestawaj podróżować.

  84. Trzeba rozpromować za granicą 😉

  85. ~DawidM napisał(a):

    Świetny artykuł! Zdecydowanie się przyda.

  86. ~PamiatkiPodlaskie napisał(a):

    W te wakacje wybieram się na taką oderwaną od technologii wycieczkę po wsiach. Dziękuję za dodatkową inspirację tym wpisem. Prawdę mówiąc byłem zaskoczony obszernością relacji. Nie czytałem Twoich przewodników, ale czuję, że są dobre. Dziękuję za wysiłek włożony w blogowanie. Byc może do zobaczenia gdzieś w drodze.

    1. Agnieszka Ptaszyńska napisał(a):

      dzięki za super opinię 🙂 staram się.

  87. ~Natalia napisał(a):

    Podlasie to prawdziwa magia.

  88. Agata napisał(a):

    Odkąd raz pojechałam na Podlasie, jeżdżę tam co roku na wiosenne rozlewiska Biebrzy. Przy okazji zwiedzam te cudowne okolice i ciągle je odkrywam. Tykocin – obowiązkowy. Obowiązkowo powinnaś też odhaczyć wizytę u „Króla Biebrzy” w Budach – coś niesamowitego 😉 I Łosie na Carskiej Drodze musisz jeszcze odwiedzić 🙂 Polecam na następną wizytę. No i na Narwi piękna, ruchoma kładka, którą sama przeprawiasz się na drugą stronę rzeki Waniewo – Śliwno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *